Ostatnie wpisy
+48 605 24 24 20
fantour@fantour.eu
+48 605 24 24 20
Top
FanTOUR / Nasze Podróże  / Tajlandia  / Phi Phi
Tajlandia Thajland Koh Phi Phi  - Phi Phi

Phi Phi

Phuket – Phi Phi

11 marca 2010

Na Phi Phi wyruszamy z wyspy Phuket.

Rano leniwie wstajemy, pakujemy się, zjadamy śniadanie i tuk tukiem za 400 THB jedziemy na molo, z którego odchodzą promy na wyspę Phi Phi. Przejeżdżamy przez dużą część wyspy Phukett, największej i dość górzystej wyspy Tajlandii, położonej na morzu Andamańskim. Taksówka wspina się co chwile pod strome wzgórza, żeby za chwilę stoczyć się w dół. Po około 45 minutach dojeżdżamy do portu.

Tajlandia Thajland Phuket 300x225 - Phi Phi

Na miejscu pakują nas na prom. Coś tu się nie zgadza, nie wygląda to na publiczne molo tylko na prywatnego przewoźnika no ale nie mamy już czasu na reklamacje u taksówkarza i szukanie mola właściwego (jeżeli rzeczywiście byliśmy na niewłaściwym). Kupujemy łączone bilety w agencji za 1000 BTH na Phi Phi plus bilet otwarty – bez ustalonej daty powrotnej – na Krabi, Kho Lante, Railey lub Ao Nang Beach. Zaoszczędza nam to później trochę zachodu, ponieważ w ostatniej chwili podejmujemy decyzję o skróceniu pobytu na Phi Phi o jeden dzień i zmianie kolejnej destynacji z Krabi Town na Ao Nang Beach. Godziny odjazdów do poszczególnych miejsc mamy rozpisane na odwrocie biletu.

Tajlandia Tajland Phi Phi 300x225 - Phi Phi

Long tail boat taxi

W godzinę dopływamy do portu na Phi Phi. Tam wodną taksówką Long Tail Boat płyniemy do wybranego przez nas jeszcze w Polsce Viking Natural Resort i za chwilę znajdujemy się w raju na ziemi w dosłownym tego słowa znaczeniu.

Na małej prywatnej plaży stoją stoły i krzesła z drewna wyrzeźbionego naturalnie przez wodę, między palmami wiszą hamaki, nad samą wodą stoją bambusowe leżaki. W tle piękna egzotyczna restauracja pełniąca też rolę recepcji. Sceneria jak z Bezludnej Wyspy…. Jednym słowem wizualnie najpiękniejsze miejsce naszego pobytu!

Tajlandia Thajland Koh Phi Phi Viking Resort 3 2 300x225 - Phi Phi

Plaża Viking Natural Resort

Bungalowy są rozrzucone w lesie wokół restauracji. Są tam małe prościutkie chatki na palach kryte liśćmi bananowca ze wspólnymi łazienkami, ale są też ogromne drewniane luksusowe bungalowy i taki też wybieramy. To najdroższe miejsce w jakim śpimy podczas całego pobytu – 2800 BTH za dobę, ale tez najbardziej klimatyczne. W łazience przez oszklony sufit spływają do środka zielone liście egzotycznej roślinności, rzeźby i obrazy zdobiące nasz salon najchętniej wzięłabym wszystkie do domu. Ogromne łóżko, zrobione z ogromnych bali bambusa, kryje romantyczna moskitiera.

Tajlandia Thajland Koh Phi Phi Viking Resort 2 300x225 - Phi Phi

Domki na palach

Wszystko wykonane jest z naturalnych materiałów. Na ganku stoi wieża stereo i dwie miękkie leżanki do odpoczynku. Każdy szczegół wystroju jest przemyślany, dopracowany i naprawdę piękny. Do bungalowu, który stoi na 5cio metrowych palach, prowadzą kręte, wysokie schody. Przed nimi stoi wielka, gliniana misa z wodą. Tam zostawia się buty i drewnianą chocholą płucze nogi z piasku. Z tarasu, między koronami drzew, prześwituje morze.

Tajlandia Thajland Koh Phi Phi Viking Resort 4 2 300x225 - Phi Phi

Łazienka

 

Tajlandia Thajland Koh Phi Phi Viking Resort 6 300x225 - Phi Phi

Miejsce wypoczynkowe

Resztę dnia spędzamy na kąpielach w morzu, opalaniu, pysznych posiłkach w restauracji i skype’owaniu z rodziną. To było niesamowite: siedzimy na bambusowych leżakach, stopy trzymając w gorącym piasku, temperatura jakieś 30 stopni, dwa metry od nas cudownie lazurowa wodą, na horyzoncie skały porośnięte egzotyczną zielenią, kelnerzy donoszą kolorowe drinki i przepyszne tajskie jedzenie a my na video-rozmowie widzimy przykrytą śniegiem Polskę… Brrrr!

 

Po południu wybieramy się na spacer na sąsiednią plażę Long Beach. Przedzieramy się przez śliskie głazy oddzielające naszą hotelową plażę od najdłuższej plaży na wyspie. Znajduje się przy niej parę hoteli i jest znacznie więcej ludzi. W knajpce na plaży wypijamy po drinku: mój zostaje podany w prawdziwym ananasie, Sebcia udekorowany jest nieznanymi nam owocami.

 

Podziwiamy zachód słońca i już trochę po ciemku wracamy leśną ścieżką do naszej Wioski Wikingów, gdzie zjadamy kolację.

Codziennie kolację w restauracji poprzedza degustacja – w małych miseczkach jest wszystko co danego dnia potrafi zaserwować kuchnia. Po darmowym próbowaniu wybiera się potrawę, która najbardziej przypada do gustu. A jak ktoś chce zaoszczędzić to może sobie degustować ile wlezie 🙂 My na wakacjach nie oszczędzamy więc zamawiamy dwudaniowy obiad z deserem.

W restauracji jest dużo najróżniejszych instrumentów muzycznych do dyspozycji gości. Wieczorem schodzą się lokalni mieszkańcy wyspy zaznajomieni z obsługą. Siadają razem przy stolikach na piasku i grają przepiękne melodie. W powietrzu unosi się zapach palonej marihuany. Ciemności rozświetlają jedynie lampiony i świece restauracji. Klimat po prostu nie do opisania. Seb nagrywa dźwięki na kamerę. Niestety jest za ciemno, żeby zarejestrować wyraźnie obraz, który widzimy. Siedzimy tak sobie zasłuchani do późnej nocy.

Mieszkając w tym resorcie warto mieć latarki. Zabrana czołówka przydaje się, za każdym razem, kiedy wracamy po ciemku do naszego bungalowu. Właściciel postawił na naturę. Nie ma chodników, oświetlenia innego niż wewnątrz bungalowów, naturalne schody z korzeni drzew nie są najłatwiejsze do pokonania w ciemnościach. Nie przyjeżdżajcie tu z wózkami dziecięcymi ?

Phi Phi

12 marca 2010

Wstajemy dość późno, bo po dopiero po 9.00. Najpierw poranna kąpiel w morzu na pobliskiej plaży. Oprócz nas nie ma na niej NIKOGO! Po śniadaniu zapisujemy się na tablicy w recepcji na popołudniowy rejs po okolicznych lagunach i wyspach. Razem z nami do Long Tail Boat ładuje się para Amerykanów, Anglik i Tajka z synkiem, parka Holendrów i nasza biała recepcjonistka z kolegą. Koszt wycieczki zależy od ilości chętnych osób – w naszej kombinacji płacimy 600 BTH za osobę.

Zaczynamy od snorklingu na Shark Point. Dowcipny kierowca naszej łódki rzuca nam na plecy suchary dla ryb, które podszczypują nas nieprzyjemnie chwytając jedzenie. Ja oczywiście ku jego wielkiej uciesze musiałam przy tym narobić trochę krzyku….

Tajlandia Thajland snorkeling 4 300x225 - Phi Phi

Jeżowce

 

Tajlandia Thajland snorkeling 3 300x225 - Phi Phi

 

Tajlandia Thajland snorkeling 2 300x225 - Phi Phi

Tajlandia Thajland snorkeling 300x225 - Phi Phi

Pływamy tak sobie półgodziny podziwiając rafy i kolorowe ryby, po czym płyniemy dalej na Bamboo Island (Koh Mai Phai). To wyspa, która została totalnie zmieciona przez Tsunami. Wyspa jest w całości rezerwatem przyrody a wstęp na nią jest płatny 250 BTH od osoby. Sceneria bajkowa – turkusowa czysta woda, bielusieńki piaseczek i zielone drzewa bambusowe. Idziemy najpierw na krótki spacer wzdłuż brzegu. Wszędzie ustawione są znaki instruujące, gdzie uciekać w razie Tsunami. Następnie snorklujemy w lazurowej wodzie. Raf brak, ale kolorowe rybki dopisują. Podobno na przybrzeżnych płyciznach można tu popływać z małymi rekinami, ale jakoś ich nie spotykamy. O umówionej godzinie stawiamy się w łodzi na lunch wliczony w cenę wycieczki. Nie jesteśmy głodni więc częstujemy się tylko świeżymi owocami i wodą.

 

Płyniemy na bliźniaczą wyspę Phi Phi Don, na której się zatrzymaliśmy, czyli bezludną wysepkę Phi Phi Leigh. Odwiedzamy najpierw jaskinię Wikingów, gdzie oglądamy chybotliwe bambusowe rusztowania, po których wspinają się Tajowie podbierając jaja z pochowanych wysoko w skalistych półkach, jaskółczych gniazd.

Kolejny punkt wycieczki to Monkey beach. Łódka zatrzymuje się spory kawałek od brzegu i musimy się do niego dostać po śliskich i ostrych rafach. Na szczęście mamy nasze buciki do snorklingu więc dajemy sobie łatwo radę.

Tajlandia Thajland Koh Phi Phi 2 300x225 - Phi Phi

Małpia Plaża jest pełna turystów. Na kamieniu siedzi jedna spasiona i znudzona małpa, z którą każdy turysta chce mieć zdjęcie. Małpa jest tak gruba ze nie chce jej się nawet ruszać z miejsca. Znudzonym  wzrokiem patrzy na ludzi i czeka na kolejna puszkę coca-coli czy snickersa. Jakoś nie wygląda na szczęśliwą. Widzimy jeszcze parę innych mniejszych małpek, trochę bardziej ruchliwych i szczuplejszych. Jednak ogólnie dość przykry widok. Między kamieniami na plaży puste puszki po napojach, worki po chipsach, które opróżniły małpy. I brak tabliczki ‘Karmienie zwierząt wzbronione’.

Tajlandia Thajland Monkey Beach  225x300 - Phi Phi

Małpa na małpiej plaży

Wracamy do łodzi i płyniemy na Phi Phi Leigh na najsłynniejszą w okolicy plażę Maya Bay. To tam kręcono film z Leonardo Di Caprio – Rajska Plaża (The Beach). Miejsce rzeczywiście prześliczne ale też strasznie zatłoczone. Kąpiemy się pod wiszącymi nad wodą skałami, spacerujemy trochę podziwiając egzotyczną roślinność i obserwujemy jak powoli słońce chowa się za horyzontem.

Tajlandia Thajland island hoping Maya Bay 2 300x225 - Phi Phi

Maya Bay

Tajlandia Thajland island hoping Maya Bay 6 300x225 - Phi Phi

Maya Bay

Tajlandia Thajland island hoping Maya Bay 3 300x225 - Phi Phi

Maya Bay

Tajlandia Thajland island hoping Maya Bay 4 225x300 - Phi Phi

Maya Bay

Wieczór spędzamy tradycyjnie w naszej restauracji na plaży słuchając lokalnych muzyków i zajadając się tajskimi smakołykami. Odpuszczenie sobie takiego wieczoru byłoby po prostu grzechem.

Phi Phi – Krabi

13 marca 2010

Kolejnego dnia opuszczamy rajskie Phi Phi. Wyspa jest niesłychanie malownicza, wszędzie na horyzoncie wyrastające nawet na kilkadziesiąt metrów z wody skały, bujna roślinność, czyściutka, turkusowa woda. Jednak ma jeden jedyny mankament. Ponieważ nie ma na niej dróg jedynym środkiem lokomocji między plażami i małą wioseczką w centrum przy porcie, gdzie skupia się nocne życie wyspy, są głośne Long Tail Boats z motorowymi silnikami. Silniki buczą od wczesnych godzin rannych do późnego wieczora. Psuje to niestety rajski klimat i po dwóch dniach mamy już tego trochę dość.

Rano kąpiemy się na naszej bezludnej plaży, pakujemy się i idziemy na śniadanko do plażowej restauracji. Śniadanie leniwie przeradza się w lunch. Jesteśmy już wymeldowani, rachunek opłacony, czekamy na zamówioną w recepcji wodną taksówkę korzystając z ostatnich godziny darmowego Internetu. Grzebiąc w necie zmieniamy plany. Po dwóch dniach w naturalnym raju Seba nie chce już jechać do miasta Krabi i postanawiamy pojechać do Ao Nang Beach. W Internecie jest ona opisywana jako najładniejsza piaszczysta plaża w regionie Krabi. Na naszym zakupionym w Phuket otwartym bilecie są wypisane godziny odjazdów promów – jest tylko jedna łódź do Ao Nang i Raily niestety dopiero o 14.00.

Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. W bonusowym czasie na Phi Phi postanawiamy zwiedzić słynną wioskę turystyczna, czyli centrum rozrywki na Phi Phi. Wioska okazuje się niczym specjalnym: rzędy straganów, sklepików, agencji, tanich hotelików, wąskie uliczki, niebywały żar lejący się z nieba i wszędobylskie i upierdliwe Long Tail Boats. Zdecydowanie nie polecamy na miejsce odpoczynku. Plaża w wiosce to wielki parking taxi-łódek, ciasnota, więc żeby w spokoju odpocząć trzeba popłynąć gdzieś dalej. Po raczej męczącym spacerze siadamy w porcie na kolejnych spring rolls-ach (Seb jest od nich uzależniony! – kupuje je w każdej knajpie po kilka razy dziennie!) i zimnych Changach.

 

Tak doczekujemy naszej łodzi. Okazuje się nią największa i najbardziej nowoczesna łódź w porcie. Siadamy na najwyższym otwartym pokładzie i całą drogę smażymy się na słoneczku podziwiając mijane wysepki i przepiękne skały. Krajobraz Raily jest powalający – wysokie na nawet kilkaset metrów kolorowe skały wyrastające z turkusowego morza, bielusieńkie tycie plaże upchnięte gdzieś między wodą a skałami i niesamowita zieleń – drzewa wyrastające z nieprawdopodobnych miejsc na skałach.

 

Robimy zdjęcia i płyniemy dalej do Ao Nang Beach. Z łodzi odbierają nas Long Tail Boats, ponieważ, jak ogłasza Tajka w megafonie łamanym angielskim: ‘water shallow, boat too big to go to the pier’ – czyli nasza łódka jest za wielka na płytką o tej porze wodę w porcie.  Zrzucamy nasze plecaki do drewnianej łódki, która dowozi nas do portu.

 

Welcome to Ao Nang Beach Krabi. Stajemy przed wyzwaniem: co tu teraz ze sobą zrobić???

Co ze sobą zrobiliśmy można sprawdzić tutaj

 

Przepraszamy, ale obecnie brak jest możliwości komentowania.