Ostatnie wpisy
+48 605 24 24 20
fantour@fantour.eu
+48 605 24 24 20
Top
FanTOUR / Nasze Podróże  / Birma  / Kinpun Złota Skała
Birma Mjanma golden rock kinpun blog

Kinpun Złota Skała

Birma Artykuły

Kraina najcudowniejszych ludzi na świecie

Kinpun Złota Skała Dzień po Dniu

 

Yangon – Kinpun

09 marca 2011

 

Przylocie z Kuala Lumpur do Yangonu od razu planujemy kupić bilety na autobus do Kinpun, skąd ruszają pielgrzymki pod Złotą Skałę.

Najpierw jednak musimy wymienić pieniądze. Taksówkarz wiezie nas do „kantoru”. Prosi, aby poszła z nim tylko jedna osoba, większą grupą może się zainteresować policja. W Birmie istnieją dwa kursy wymiany waluty – oficjalny rządowy – 450 Kyatów za 1 dolara; i czarnorynkowy od 800 do 1000 Kyatów. Nielegalna wymiana kwitnie w domowych kantorach i na targach, gdzie ponoć dają najlepsza cenę. Sebastian idzie za taksiarzem, my z Justyną czekamy w aucie. Potem opowiada:

‘Szliśmy wąskimi uliczkami, pomiędzy ruderami, stąpając po kamieniach.  Było bardzo ciemno, zza winkli obserwowali nas jacyś ludzie. Do wymiany dochodzi w jednej z ruder – klepisko, niski stolik, TV oraz mata na której siadamy. W centralnym miejscu duża srebrna maszyna do liczenia banknotów. Taksówkarz cieszy się, że nie trzeba będzie długo liczyć. Bezzębna, starsza kobieta znika, gdzieś w drugim pomieszczeniu. Po czym przynosi stos banknotów.  Odbywa się liczenie. Taksiarz kłóci się przez chwilę z kobietą w ichnim języku. Kobieta dokłada jeszcze jedną kupkę. Wymieniam równe, nowiutkie, pieczołowicie do tej pory chronione przed zagnieceniami dolary. Stos banknotów zostaje zapakowany w czarny worek, po czym wracamy do taksówki.’

birma mjanma kyat po wymianie 300x225 - Kinpun Złota Skała

Kupka Kyat’ów po wymianie dolarów

Kurs wymiany 1$=850 Kyatów czyli dość niski. Jak się potem okazało na targu dostalibyśmy 950 Kyatów. Ważne: w Birmie nie wymieniają pogiętych banknotów – muszą być idealne nówki blaszki. Im większy nominał banknotu tym lepsza cena. Najlepiej schodzą więc 100 dolarówki.

Następnie jedziemy na ulicę Pansodan – tam taksówkarz pokazuje nam kilka agencji turystycznych sprzedających bilety do KINPUN . Najlepsza cena to 10 000 Kyatów /os. Taksówkarz odwozi nas do herbaciarni, w której mamy poczekać na autobus i tam się żegnamy. W herbaciarni  jesteśmy tam prawdziwą sensacją – wszyscy się na nas patrzą.

Birma Mjanma Yangon Rangun lokalna knajpa 300x225 - Kinpun Złota Skała

Starają się niby dyskretnie ale im nie wychodzi i czujemy się jak pod obserwacją. Serwują nam herbatę z mlekiem. Justa dodatkowo kupuje smażony ryż i placki z cukrem na deser. Kupujemy jeszcze dwa zimne napoje i dużą butelkę wody. Za to wszystko płacimy 2400 Kyatów. Jakoś chyba dużo – no ale to pierwszy dzień – musimy się trochę najpierw zorientować i zaaklimatyzować. Wszystko sprawdzimy później, wypoczęci i trochę bardziej obyci z lokalnymi zwyczajami.

Autobus przyjeżdża wcześniej. Przez pierwszą godzinę jeździmy po Yangonie zbierając pasażerów – autobus powoli zapełnia się w całości – dobrze, że starczyło dla nas biletów! Obserwujemy miasto. Ludzie siedzą sobie na ulicach, na małych plastikowych stołeczkach i przy małych plastikowych stoliczkach jedzą kolację i piją herbatkę. Co jakiś czas mijamy góry śmieci, w których grzebią psy lub ludzie w poszukiwaniu jedzenia lub czegoś, co jeszcze mogłoby się przydać. Poza głównymi ulicami ciemności. Prąd jest reglamentowany a nie wszystkich stać na agregaty. Obserwuję lokalne obrazki: chłopaki przy drodze naprawiają samochodowe koło świecąc sobie na ręce jedną małą latarką; gdzie indziej panie siedzą po turecku na chodniku plotkując. Życie jak gdzie indziej – tylko biedniej, brudniej i ciemniej. Co jakiś czas straszą też ogromne, opustoszałe budynki, wielkie centra handlowe z resztkami reklam – pozostałość po świetności dawnej stolicy.

5 listopada 2005 rząd z dnia na dzień wydał rozkaz przeniesienia stolicy do budowanego w wielkiej tajemnicy w dżungli, zupełnie Nowego, Wspaniałego Miasta NAYPYIDAW -‘miasta królów’. Urzędnicy dostali 48 h na przenosiny. Był to, po pierwsze, łatwiejszy sposób na ładne, czyste ulice i dobry wizerunek stolicy niż polepszenie warunków bytowych biednego społeczeństwa i zamiany slumsów w reprezentatywne osiedla. Po drugie, Yangon to symbol rządów Brytyjskich więc w myśl nacjonalistycznej polityki birmanizacji trzeba było przenieść stolicę do czysto birmańskiego miejsca. To właśnie dzięki idei nacjonalizacji propagowanej przez rządzącą tu wojskową juntę ciężko się połapać w nazewnictwie. Kiedyś Rangoon dziś Yangon, kiedyś Birma dziś Związek Myanmar, kiedyś Pagan dziś Bagan, kiedyś Pegu dziś Bago i tak dalej…

Jesteśmy oczywiście jedynymi białymi w wygodnym, klimatyzowanym (polar i grube skarpety OBOWIĄZKOWE) autobusie. Z przodu wisi ogromy telewizor LCD, na którym na cały regulator kierowca puszcza nam religijne lokalne Karaoke. Na teledyskach rozanielone parki wspinają się razem na złotą skałę, modlą się flirtują – wszystko w tkliwej, romantycznej otoczce. I tak przez pierwsze dwie godziny. Po wyczerpaniu się repertuaru religijnych kawałków, oglądamy lokalny serial. Gra aktorów strasznie sztuczna, gesty przesadzone – jak w teatrzyku dla dzieci. Scenografia i reżyserka jak z lat 60-tych – ale pasażerom się podoba – głośno się śmieją. I tak przez całą podróż. Chociaż godziny bardzo późne i sprzyjające raczej drzemce (dojeżdżamy do celu dopiero o 2 w nocy), regulator głośności rozkręcony na maksa.

Po drodze zatrzymujemy się na 20 minutową przerwę w przydrożnym zajeździe. Obok nas zatrzymuje się drugi pielgrzymkowy autokar. Patrzymy przez szybę a tam lokalni pasażerowie siedzą w wełnianych czapkach i puchowych kurtkach!!! Nigdy nie zrozumiem fenomenu klimatyzacji ustawionej na najniższą z możliwych temperatur w krajach, gdzie ludzie przyzwyczajeni są do egzystencji w 30-40 stopniowych upałach. Dodatkowo nasi sąsiedzi mają w autokarze dyskotekowe, kolorowe światła zmieniające się w rytm muzyki ustawionej, oczywiście, na cały regulator. No to pierwsze folklorystyczne przeżycia na birmańskiej ziemi mamy za sobą 🙂

Dojeżdżamy do KINPUN CAMP ok. 2 w nocy. Autobus zatrzymuje się obok restauracji z miejscami noclegowymi. Pani oferuje nam miejsce na darmowym, drewnianym kilkunastometrowym podeście za salą konsumpcyjną „restauracji”. Widząc nasze niewyraźne miny prowadzi nas na pięterko gdzie za miejsce na glebie ale za to w kartonowej intymnej komórce, przypominającej bardziej przymierzalnie w sklepie z odzieżą, musielibyśmy zapłacić 2000 Kyatów. Nie decydujemy się – tłumaczymy, że chcemy łazienkę. Większość pielgrzymów z naszego autokaru lokuje się na podeście i w komórkach a nas pani prowadzi kilkadziesiąt metrów dalej do hostelu Pann Myo Thu. Budzi właściciela, który pokazuje nam dwa pokoje – wybieramy tańszy za 12$ – niczego mu nie brakuje. Ma łazienkę z dwoma (!) prysznicami, AC i duże łóżko. Może nie jest pierwszej świeżości i czystości ale do brudnych zaliczyć go też nie można. Rozwijamy naszą moskitierę, wskakujemy w śpiwory i śpimy.

Birma Mjanma Kinpun zakwaterowanie 225x300 - Kinpun Złota Skała

 

Kinpun Camp

10 marca 2011

O 5.30 budzi nas dosłownie ryk modłów przez megafon i wzmacniacz. Muzyka niepokojąca, horrorowata – jak z teatrzyku chińskich lalek! NIE, NIE, NIE! Musimy jeszcze trochę pospać! Chowamy głowy pod poduszki i śpimy do 8.00. Modły i nawoływania przez megafon nie ustają przez cały dzień. Jak się później dowiadujemy od właściciela hostelu, trafiliśmy na miesiąc najintensywniejszego ruchu pielgrzymkowego i zbierania dotacji na miejsca święte i świątynie. Można oszaleć od tych decybeli!

Idziemy obejrzeć wioskę. Jest boska! Totalny folklor. Wszystkie ulice to klepiska. Po głównej raźno przechadzają się świnie, kury, kozy.

Mjanma Birma Kinpun 300x207 - Kinpun Złota Skała

Birma Mjanma Kinpun ulica 300x225 - Kinpun Złota Skała

Birma Mjanma Kinpun 2 300x225 - Kinpun Złota Skała

Domy i sklepy z drewna i liści bananowca – otwarte na ulice, więc możemy sobie podejrzeć jak wygląda lokalny design.

Birma Mjanma Kinpun stragany 300x225 - Kinpun Złota Skała

 

Birma Mjanma Kinpun 300x225 - Kinpun Złota Skała

Życie w wiosce płynie wolno. Ludzie uśmiechają się do nas i zagadują.

Mjanma Birma Kinpun dzieci 300x225 - Kinpun Złota Skała

Birma Mjanma szlak pielgrzyma 300x225 - Kinpun Złota Skała

Birma Mjanma Kinpun szlak pielgrzymów 225x300 - Kinpun Złota Skała

Jakaś rodzina siedzi przy kupie tamaryndu i pestkuje owoce – zachęcają nas, żebyśmy spróbowali i pękają ze śmiechu jak krzywimy się na kwaśny smak. Oglądamy co oferują stragany – wszędzie owoce i lokalne produkty.

Birma Mjanma kinpun 3 2 300x228 - Kinpun Złota Skała

Kupujemy mieszankę różnych bakalii – miedzy innymi tamarynd ale kandyzowany więc kwaskowato-słodki – pyszny! Kilka straganów oferuje drewniane, kolorowo malowane modele karabinów – w kraju, gdzie partyzantka i dywersja jest szanowana i godna podziwu bo broni interesów ludu i sprzeciwia się wojskowemu reżimowi w sumie nie powinno to dziwić.

Birma Mjanma Kinpun targ bron dla dzieci 300x225 - Kinpun Złota Skała

Sklep z zabawkami dla dzieci

Zatrzymujemy się w jakimś wioskowym barze na śniadanie. Ale tu jest miło! Pani dwoi się i troi, żeby nas zrozumieć ale niestety nie potrafimy się dogadać. Kończy się na zamówieniu piwa – potrafimy je wskazać na wystawionej półeczce z butelkami po alkoholach – a zamówić coś przecież musimy, nie możemy teraz po prostu wyjść i sprawić Pani zawód.

Birma Mjanma alkohol w lokalnym sklepie 300x245 - Kinpun Złota Skała

Pani pieczołowicie przeciera szklanki zszarzałą szmatą – staramy się wytłumaczyć, że nie potrzebujemy szklanek, ale Pani robi to specjalnie dla nas, dla specjalnych gości. No trudno. Może alkohol zabije szmaciane zarazki. Przytrafia się to nam jeszcze kilkakrotnie do końca pobytu, nie próbujemy protestować pijemy i jemy z czego dają :-).

O 10.00 wyruszamy szlakiem pielgrzymów zdobyć szczyt, na którym wisi ZŁOTA SKAŁA – czyli KYAIKTIYO PAGODA – jedno z trzech najważniejszych miejsc pielgrzymkowych w całej Birmie. Legenda głosi, że skała utrzymuje się w tej dziwnej, zaprzeczającej prawu grawitacji, pozycji ponieważ podtrzymuje ją włos Buddy. Ponoć pokonanie szlaku pielgrzymów trzy razy w ciągu jednego roku gwarantuje szczęście i dostatek. No cóż, trzy razy nie damy rady  ale może jeden raz też coś pomoże 🙂

Birma Mjanma Kinpun szlak pielgrzyma 1 300x212 - Kinpun Złota Skała

Droga zajmuje nam 6 h  – z dwoma krótkimi przystankami na jedzenie i odpoczynek. Prowadzi przez przepiękne okolice.

Birma Mjanma Kinpun szlak pielgrzyma 2 300x225 - Kinpun Złota Skała

Szlak pielgrzyma do Złotej Skały Kyaiktiyo

Mijamy lokalne osady, gdzie ludzie żyją sobie w skleconych z bambusa chatkach i utrzymują się ze sprzedaży napoi, przekąsek i posiłków, przygotowywanych w domowych kuchniach, przechodzącym tędy pielgrzymom.

Birma Mjanma szlak pielgrzyma odpoczynek 2 225x300 - Kinpun Złota Skała

Mjanma Birma Kinpun 2 300x225 - Kinpun Złota Skała

Birma Mjanma szlak pielgrzyma odpoczynek 2 1 300x225 - Kinpun Złota Skała

Lokalna gar kuchnia w drodze do Złotej Skały

 

Birma Mjanma szlak pielgrzyma odpoczynek 3 300x222 - Kinpun Złota Skała

odpoczynek w lokalnej knajpie na drodze do Złotej Skały

Rzeźbią pamiątki, plotą bambusowe kosze – wszystko na oczach przechodniów. Wszyscy pozdrawiają nas z uśmiechem: ‘Hi’, ‘Hello’,. Uśmiechają się jeszcze szerzej, jak my pozdrawiamy ich w ich języku – ‘Mingalaba’ – czyli coś w rodzaju błogosławieństwa. Wyżej w górach dochodzą jeszcze piękne górskie widoki a bambusowe domki owinięte są folią – widocznie bardzo tu wieje. Niesamowity był to spacer – zdecydowanie polecamy.

Birma Mjanma Kinpun 1 1 225x300 - Kinpun Złota Skała

Trasa dość długa i momentami męcząca, szczególnie gdy trzeba się wdrapywać po zboczach, ale nie jest trudna.

Birma Mjanma na szloaku pielgrzyma do zlotej skaly 225x300 - Kinpun Złota Skała

Od czasu do czasu mijają nas inni pielgrzymi schodzący z góry. W naszą stronę nie ma żadnego tłoku.

Wyprzedzamy jedynie kilka mnichów i jedną rodzinę z kijami i trojakami – noszą je tu ze sobą prawie wszyscy pielgrzymi.

Birma Mjanma Kinpun szlak pielgrzyma 2 1 300x225 - Kinpun Złota Skała

Szlak pielgrzyma do Złotej Skały

Mjanma Birma Kinpun mnisi 300x225 - Kinpun Złota Skała

W końcu docieramy na miejsce. Zaraz za bramą z tłumu pielgrzymów wyłapuje nas strażnik i każe płacić 10$ za wstęp i aparaty. No cóż – płacimy. Na szczycie tłumy. Wszyscy się za nami oglądają. Jednak dla wielu osób widok białych tutaj to musi być niezwykła rzecz. W turystycznych miejscowościach nie jest to może aż taka rzadkość, ale na skałę przyjeżdżają pielgrzymi z całego kraju, więc także z miejsc, gdzie biali nie docierają. Jakiś pan robi sobie nawet z Sebą zdjęcie :-).

Na skale w całości obklejonej przez pielgrzymów złotymi płatkami stoi malutka, siedmio metrowa pagoda. Pozycja skały, zawieszonej dziwnie na zboczu góry, jest ponoć dla wielu inspiracją do przejścia na buddyzm.

Birma Mjanma golden rock kinpun 300x225 - Kinpun Złota Skała

Złota Skała

Słońce już zaszło, więc zdjęcia nie wychodzą najlepiej. Spacerujemy chwilę po szczycie i podziwiamy górskie widoki.

Birma Mjanma zlota skala 5 225x300 - Kinpun Złota Skała

Birma Mjanma zlota skala 4 300x261 - Kinpun Złota Skała

Birma Mjanma zlota skala 3 225x300 - Kinpun Złota Skała

Prawdę mówiąc, droga na górę zrobiła na nas o wiele większe wrażenie niż sama skała.

Birma Mjanma szlak pielgrzyma golden rock 225x300 - Kinpun Złota Skała

Birma Mjanma zlota szkala kinpun  225x300 - Kinpun Złota Skała

 

Birma Mjanma golden rock 300x225 - Kinpun Złota Skała

Złota Skała Kyaiktiyo

Wracamy pod bramę, gdzie widzieliśmy zaparkowane ciężarówki do przewozu ludzi.

Birma Mjanma zlota skala 6 300x225 - Kinpun Złota Skała

I tu zgrzyt: kierowcy nie chcą nas zabrać. Mówią: ‘no, no, no, walking!’. Robi tak pierwszy, drugi, trzeci – zaczynamy się już wkurzać. Nie chce nam się schodzić kolejnych 6 h w dół, zresztą przecież czytaliśmy i w przewodniku i w Internecie, że jest dostępny transport. W końcu udaje się znaleźć bardziej komunikatywnego kierowcę, który tłumaczy, że obcokrajowcy muszą zejść jakieś 20 min w dół i dopiero możemy wsiąść do ciężarówki. Zaczynamy więc schodzić i wyjaśnia się o co chodzi. Na tym odcinku kursują lektyki dźwigane przez drobniutkich Birmańczyków, którzy wnoszą lub znoszą tych mniej odpornych na wysiłek turystów.

Birma Mjanma w drodze na zlota skale 3 300x187 - Kinpun Złota Skała

Birma Mjanma w drodze na zlota skale 2 300x225 - Kinpun Złota Skała

 

Niezły jest z tego biznes – właśnie na górę wnoszony jest cały autobus obcokrajowców – jakieś 30-40 osób. Widzimy zaledwie kilka osób wchodzących o własnych siłach. Ale nawet oni oddali swoje bagaże tragarzom, którzy niosą je na plecach w ogromnych koszach. Droga jest bardzo stroma – więc dochód gwarantowany!

Birma Mjanma w drodze na zlota skale 225x300 - Kinpun Złota Skała

Po 40 minutach dochodzimy do parkingu ciężarówek – załapujemy się już na ostatnią, odjeżdżającą o 18.00.

Birma Mjanma przystanek przy zlotej skale 2 300x225 - Kinpun Złota Skała

Upychają nas na wąskiej drewnianej bali o przekroju kwadratu na pace. Odległość między jedną deską a druga to jakieś 20 cm, więc dla przeciętnych rozmiarów białych brak szans na wyprostowanie nóg. Kierowca, po targach o cenę dość drogiego biletu – bo aż 1500 K/os – śmieje się, że zajmujemy więcej miejsca  na ławeczkach niż lokalni pasażerowie. Liczy lokalnych pasażerów na jednej ławce: 1,2,3,4,5,6,7 i na naszej 1,2,3,4,5! No cóż, nie da się ukryć, że jesteśmy więksi, a tym samymi mniej opłacalni, niż bardzo drobni Birmańczycy. Inni lokalni pasażerowie śmieją się razem z nim z białych olbrzymów :).

Ta 45-min przejażdżka przez wąską i krętą górską drogę to totalny hardcore! Siedzimy kurczowo trzymając się ławeczek, gdy kierowca z niebezpieczną na te warunki prędkością pokonuje strome serpentyny drogi nad kolejnymi przepaściami.

Birma Mjanma powrot ze zlotej skaly 300x225 - Kinpun Złota Skała

W drodze powrotnej ze Złotej Skały do Kinpun

Niezły czad, wiatr we włosach, ale tez trochę szarpania: przy każdym zakręcie, przy gwałtownym hamowaniu. Poniesione straty: siniak na kolanie od przytrzymywania o przedzającą ławkę i odcisk na dłoni od trzymania się tylnej ławki. Nie wiadomo jak trzymali się inni – ciężko było nawet znaleźć 1cm kwadratowy- wszędzie upchani byli ludzie. Stosowali chyba technikę opierania się o sąsiada i płynięcia z ’prądem’ – zatrzymywani przez pasażerów brzegowych, którzy trzymali się zewnętrznych barierek. Dodam tylko, że Birmańczycy siedzieli na dachu szoferki zupełnie bez trzymanki!!!Na szczęście udało się dojechać w jednym kawałku.

Po drodze do naszego pensjonatu spotykamy znowu tą sama rodzinę, która choć jest już po zmroku, ciągle pestkuje tamarynd.

Po dniu pełnym wrażeń padamy ze zmęczenia. Recepcjonista naszego pensjonatu przybiega do nas oferując nam pomoc w zakupie biletów do kolejnego miejsca na naszej trasie, czyli Bago – o jak cudownie, jedno zadanie na wieczór mniej.

Siadamy na kolację w knajpie, do której w nocy przywiózł nas autokar. 16 000 Kyatów z piwem za 3 osoby – trochę drogo, ale znowu najdroższe jest piwo: 2000 K/butelka.

Po kolacji siadamy jeszcze na naszym ganku i chcemy obejrzeć zdjęcia z dzisiejszego dnia ale nie dajemy rady. Oczy nam się zamykają. Dzień był cudowny ale bardzo męczący. Rozchodzimy się do pokojów i śpimy jak zabici.

Ciekawi jesteście, jak można cudownie spędzić dzień w Bago? Czytajcie tutaj

 

Przepraszamy, ale obecnie brak jest możliwości komentowania.