Ostatnie wpisy
+48 605 24 24 20
fantour@fantour.eu
+48 605 24 24 20
Top
FanTOUR  / Nasze Podróże  / Nepal  / Katmandu
katmandu lay out - Katmandu

Katmandu

Nepal Artykuły

Mistyczny Nepal

Tajemnica trzeciego oka

Nepalska etykieta

Katmandu Dzień po Dniu

Indie, Deli – Nepal, Katmandu

7 lutego 2015

 

Do Katmandu, stolicy Nepalu, dosyć ciężko dolecieć z Polski. Wyprawa z Gdańska kosztowała nas przesiadki w Warszawie, Istambule, Bombaju i Deli.

Jeżeli chcecie ocenić ryzyko związane z tyloma przesiadkami przeczytajcie ten kawałek. Jeżeli interesuje Was tylko podróż – przewińcie od razu do linka hotelu Om Tara Guest House Inn

 

Nepal Katmandu 117 225x300 - Katmandu

Nadlatujemy 🙂

 

Pierwszy lot to linie Ryanair do Modlina. I tu pierwsza przygoda. Okazuje się, że sprzedano nam w Internecie (jeszcze w lipcu) bilet na autobus mający zawieźć nas prosto na Okęcie, który o tej porze roku najzwyczajniej nie kursuje! Obsługa chce nam zwrócić pieniądze, tylko co nam po 9 PLN! Na szczęście mieliśmy wydrukowane bilety – dobry argument w awanturze. Zabiera nas ostatecznie autobus kończący trasę pod Pałacem Kultury, za który inni zapłacili 30 PLN, my nic nie dopłacamy do naszego 9 PLN. Przymusowa wycieczka do centrum miała nawet jeden plus: wymieniliśmy brakujące dolary w banku a nie po rzeźnickim kursie na lotnisku.

Z centrum miejskim autobusem 175 dostajemy się na lotnisko. Jedziemy w korkach chyba z pół godziny. Dobrze, że założyliśmy duży zapas czasu do odlotu.

Następne dwa loty pokonujemy z Turkish Air Lines. Cztery razy wygrały tytuł najlepszych europejskich linii lotniczych a nie mają self-checkinu! Musieliśmy czekać, aż bardzo zdegustowane swoją pracą panie fizycznie zasiądą na stanowiskach.

W oczekiwaniu na ten wątpliwej przyjemności moment wypiliśmy Żywca za 17,90 PLN w jednym jedynym otwartym po tej stronie bramek barze.

W końcu udało się pozbyć bagażu i przejść przez bramki. Mieliśmy jeszcze czas na kolację w restauracji Sami Swoi, gdzie musieliśmy wysłuchiwać wywodów dwóch starszych panów oburzonych, że herbata kosztuje tu 12 PLN, mała woda w sklepie 6 PLN a wódka w bezcłowym 30 PLN. Doszli do wniosku, że zaczną pić wódkę na ławeczkach w poczekalni, bo lepiej na tym wyjdą. Może przynajmniej humory im się poprawią, bo brzęczeli jak typowi tetrycy. No ale może oni do pracy, my przecież na wakacje… Lecąc do pracy pewnie też byłabym w innym humorze płacąc za kolację ponad 150 PLN…

W samolocie turecka obsługa pierwsza klasa. Leciało się bardzo przyjemnie i nawet jedzenie nam bardzo smakowało. Całkiem wykwintne jak na linie lotnicze.

 

Turkish Airlines 1 260x300 - Katmandu

Menu Turkish Airlines

 

Lot Stambuł – Bombaj był już niestety koszmarny. Przez 6h nie zmrużyliśmy oka. Zmiana czasu była na naszą niekorzyść, więc lecieliśmy właściwie za dnia. Obsługa ponownie na bardzo wysokim poziomie. Do menu dołączyły nawet świeżo wyciskane soki z owoców i naturalna bio lemoniada.

Na lotnisku w Bombaju od razu czujemy, że jesteśmy w Azji. Panuje tu totalny rozgardiasz. Pobijamy rekordy stania w kolejkach.

Najpierw kolejka do kontroli paszportowo-wizowej. Potem, dosłownie trzy metry za kontrolą paszportową, kolejka do kontroli wizowej. Kontroler nawet nie spojrzał na datę obowiązywania wizy. Pokazałam niechcący zeszłoroczną, nie było uwag.

Następnie odbiór bagażu. Hindusi szczelnie otaczają taśmę, więc nawet nie widzimy czy nasze plecaki już wyjechały. Pobraliśmy nasze dopiero jak oni odebrali swoje kartony, pudła i plastikowe worki obwiązane sznurkami, a ludzki mur się nieco przerzedził (zawsze mnie dziwią te przedziwne formy pakowania azjatyckich bagaży).

Potem czekała nas kolejka do sprawdzenia bagażu. Swoją drogą ciekawe co takiego niebezpiecznego można wnieść z lotniska do samolotu, bo kazano nam do maszyny prześwietlającej włożyć jedynie podręczne plecaki.

Następnie kolejka do zrzucenia bagażu i check-inu na kolejne samoloty. Tu działy się największe cuda. Co chwilę obsługa przepuszczała kogoś z jakimś tajemniczym pierwszeństwem. Najczęściej nie pojedyncze osoby, tylko całe rodziny. Byli też tacy, którzy samozwańczo przepychali do przodu. Mistrzostwo świata zdobył koleś, który pod pretekstem przyprowadzenia sobie wózka bagażowego bezczelnie przepchał się na sam początek kolejki i oczywiście już tam został, zaoszczędzając sobie jakieś 45 minut czekania.

W końcu do stanowiska docieramy i my. Pan prosi nas o karty pokładowe.  Tłumaczymy mu, że przecież jesteśmy na terminalu ‘przyloty’, musimy więc jeszcze dojść do stanowisk ‘odloty’ lub przynajmniej ‘transfer’, nadać bagaże i dopiero tam wykonać ‘check-in’. Pan się wyraźnie zmartwił. Ewidentnie zrobił się problem. Zajmowały się nami trzy osoby plus nie wiem ile na wykonywanych przez nich telefonach. Problem pierwszy: jak tak można wysiąść z samolotu jedynych linii bez kart podkładowych na inne. Problem drugi: gdzie wysłać białasów, którzy na jednym bilecie maja lot do Deli i Katmandu – na odloty krajowe czy międzynarodowe? Problem trzeci oczywiście język. Obsługa międzynarodowego lotniska w Indiach nie musi znać angielskiego. W końcu po jakichś dwudziestu minutach czekania dostajemy dwie oddzielne karty pokładowe przyniesione gdzieś z czeluści lotniska. Nasze bagaże maja być do odbioru dopiero w Katmandu. Trochę to przerażające zważywszy na otaczający nas chaos.

Następnie czekamy w kolejce na transfer na lotnisko krajowe. Przewozi nas darmowy shuttle bus.

Przy wejściu na terminal znowu czekamy w kolejce do sprawdzenia kart pokładowych i paszportów, ponieważ tylko z nimi można na lotnisko wejść.

Potem kolejka do maszyn prześwietlających bagaże, bo można wejść dalej tylko z prześwietlonymi.

Następnie kolejki do security, kontroli kart pokładowych i w końcu ostatnia kolejka do boardingu. A Hindusi wpychają się bezczelnie na wszystkie możliwe sposoby.

Kolejek mało nie jest, Hindusów jeszcze więcej, warto wziąć te wszystkie kolejki pod uwagę przy planowaniu przesiadek. Cały ten cyrk zabrał nam niemal 3 godziny!

W Deli tylko trochę mniej kolejek, ale chaos porównywalny.

Na lotnisku w Katmandu straszny tłok. Jest bardzo malutkie. Najpierw długo czekamy w kolejce po wizy. Dostajemy wizę na 15 dni uiszczając opłatę 25 dolarów US w gotówce.

Potem bardzo długo czekamy na odbiór bagaży. Jest straszne zamieszanie. Zmieniają pasy bez informacji na wyświetlaczach. Właściwie to turyści informują się nawzajem, że teraz bagaże z Deli wyjeżdżają na drugim końcu hali.

Potem ogromna kolejka do jedynego tu kantoru. W końcu, po ponad dwóch godzinach, udaje nam się opuścić budynek.

Już bez problemu łapiemy taksówkę i jedziemy do zarezerwowanego wcześniej hostelu Om Tara Guest House Inn  położonego w centrum backpakerskiej dzielnicy Thamel

 

Nepal Katmandu 8 300x225 - Katmandu

Om Tara Guest House

 

Nepal Katmandu 113 300x225 - Katmandu

Om Tara Guest House

 

Okazuje się, że nie ma akurat prądu, który w Nepalu jest reglamentowany. Droższe hotele mają swoje agregaty. W tańszych, takich jak nasz (płaciliśmy jakieś 30 PLN za dobę), działa wtedy jedynie żarówka. Ciepłej wody i ogrzewania brak. Za to w recepcji wisi taka oto rozpiska kiedy można zaplanować kąpiel i ładowanie wszelkich baterii.

 

Nepal Katmandu 111 225x300 - Katmandu

Rozpiska z godzinami w których dostępny jest prąd

 

Przez cały pobyt tu nie udało się nam wpasować. Wygrały poznawcze priorytety, więc trochę podmarzliśmy płucząc się codziennie w lodowatej wodzie, przy czym temperatura wieczorami potrafi spaść nawet do kilku stopni!

Wystrój pokoju przypominał bardziej klasztorną celę, niż wakacyjny przybytek, ale co tam. Tyko tam spaliśmy.

W pokoju mamy jedno jedyne gniazdko. Trochę mało, żeby naładować wszystkie telefony i aparaty. Przemiły właściciel pożyczył nam złodziejkę. Zaproponował też, że możemy się wykąpać u niego w mieszkaniu, gdzie ma gazowy podgrzewacz wody. Bardziej jednak czuliśmy się głodni, więc postawiliśmy na jedzenie na brudasa.

Hostel nie ma własnej restauracji, więc na pierwszą kolację w Nepalu wychodzimy na miasto. Największą zaletą hostelu jest jego lokalizacja. To samo centrum głównej ulicy dzielnicy Thamel. Są tam właściwie same knajpki, sklepiki i backpackerskie hostele.

 

Nepal Katmandu 66 300x169 - Katmandu

Dzielnica Thamel nocą

 

Klimat dzielnicy jest niesamowity.

 

Nepal Katmandu 64 300x225 - Katmandu

Dzielnica Thamel nocą

 

Boczne uliczki o tej porze oświetlone jedynie słabymi lampami podłączonymi do agregatów i blaskiem świec.

 

Nepal 13 225x300 - Katmandu

Dzielnica Thamel nocą

 

Na schodach przed swoimi sklepikami i domami siedzą mieszkańcy plotkując. Biegają dzieciaki za ledwie widoczną w ciemnościach piłką. Powoli zamykają się stragany i sklepiki.

 

Nepal Katmandu 108 300x225 - Katmandu

Dzielnica Thamel nocą

 

Kolację jemy w restauracji na dachu o nazwie Thakali Hulo Restaurant nad znacznie bardziej widoczną z ulicy Bambooze Bar, gdzie najpierw próbują nas wciągnąć naganiacze.  Bambooze Bar wygląda na bardzo mocno podejrzaną, wypełnioną dymem spelunę. Wchodzimy kilka pięter wyżej na otwarty dach. Jest już chłodno, jednak kolacja na świeżym powietrzu zapowiada się przyjemniej niż w oparach papierochów i marihuany.

 

Nepal Katmandu 7 300x169 - Katmandu

Thakali Hulo Restaurant

 

Na pierwszą kolację w Nepalu nie mogliśmy zamówić niczego innego niż pierożki momo. Jest to danie kuchni tybetańskiej jednak, w rezultacie przenikania się kultur, wsiąkło bardzo w nepalskie menu. Nadziewane są tradycyjnie mięsem bawolim, drobiowym lub wieprzowym (krowy uważane są tu za święte, więc wołowiny się nie jada). Dostępne są także wegetariańskie. Wyglądają jak małe sakieweczki. W środku oprócz farszu mają gorący wywar. Można zamówić je w wersji gotowanej lub smażonej.

 

Nepal 32 300x225 - Katmandu

Momo – pycha 🙂

 

Czasami występują też zanurzone w sosie.

 

Nepal Katmandu 93 300x225 - Katmandu

Momo

 

Jemy je tu po raz pierwszy, uzależnienie pozostanie już do końca życia. Są genialne! Jedliśmy je w czasie pobytu przyrządzone na wszystkie możliwe sposoby.

Gra muzyka na żywo. Spijamy pierwsze lokalne piwo. Jest późny wieczór, właściwie to już noc. Zrobiło się bardzo zimno. Dzienna rozpiętość temperatur przekraczała tu nawet 20 stopni. W dzień temperatury sięgały trzydziestki i można było chodzić w krótkim rękawku, wieczorem spadały nawet do 5 stopni. Bluza i przeciwwiatrowa kurtka nie dostarczała wystarczającej ochrony. Warto się ubierać na cebulkę.

Lekko skostniali wracamy do naszego nieogrzewanego hostelu.

 

Nepal Katmandu 65 300x169 - Katmandu

Dzielnica Thamel nocą

 

Tej nocy śpimy pod wszelkimi dostępnymi kocami, w naszych najcieplejszych ciuchach. Dobrze, że dostaliśmy pokój z większą ilością łóżek. Ograbiliśmy je ze wszystkiego, czym były przykryte.

 

Nepal Katmandu 112 300x225 - Katmandu

Nasz pokój

 

Spało się przednio ? To był bardzo męczący dzień.

 

Katmandu

8 lutego 2015

 

Rano lekko zmarznięci wychodzimy obejrzeć Thamel w świetle dziennym. Jest swojsko, kolorowo i chaotycznie. Pięknie!

 

Nepal Katmandu 9 300x225 - Katmandu

Dzielnica Thamel

Wszystkie drzwi otwarte na ulice. Wszystko tętni tu autentycznym, lokalnym życiem. Taką Azję lubimy najbardziej.

 

Nepal Katmandu 10 300x225 - Katmandu

Dzielnica Thamel

 

Ludzie bardzo barwni

 

Nepal Katmandu 38 300x225 - Katmandu

Dzielnica Thamel

 

i uśmiechnięci.

 

Nepal Katmandu 50 225x300 - Katmandu

Dzielnica Thamel

 

Dochodzimy do niewielkiego placyku z malutką świątynią po środku, wokół której na chodniku rozłożyły się panie ze swoimi warzywami.

 

Nepal Katmandu 70 300x225 - Katmandu

Dzielnica Thamel

 

Jest tu malutka dwupiętrowa knajpka Delicious Cafe & Bar. Zostajemy na śniadanie.

 

Nepal Katmandu 73 300x225 - Katmandu

Delicious Cafe & Bar

 

Knajpka jest urocza. Drogo jak na lokalne warunki, więc siedzieli tam zwykle sami biali turyści. W Nepalu danie w restauracji dla turystów to wydatek rzędu od 100 do 300 Rupii. W droższych restauracjach nawet 500 rupieci. W Delicious Cafe & Bar najdroższe są steki 450 Rupii, zupy to koszt rzędu 100-200, dania azjatyckie 200 – 250 Rupii. Piwo jest drogie bo aż 300-400 rupieci.

Jednak atmosfera tej właśnie knajpki i placu uzależniająca. Jedzenie przepyszne, mówiąca dobrze po angielsku obsługa bardzo pomocna i chętna do udzielania rad jak i gdzie dojechać, więc warto było.

Z balkoniku można obserwować codzienny ruch na placyku.

 

Nepal Katmandu 72 300x225 - Katmandu

Dzielnica Thamel

 

Rano panie rozkładają równiutko na kupki swoje warzywa

 

Nepal Katmandu 70 300x225 - Katmandu

Dzielnica Thamel

 

Plotkują z sąsiadkami. Czytają gazetki.

 

Nepal Katmandu 114 300x225 - Katmandu

Dzielnica Thamel

 

Stali klienci robią u nich zakupy

 

Nepal Katmandu 115 300x225 - Katmandu

Dzielnica Thamel

 

Po ulicy kolorowe riksze wożą pasażerów

 

Nepal Katmandu 71 300x225 - Katmandu

Dzielnica Thamel

Panowie wózkami przewożą towary

 

Nepal Katmandu 69 300x225 - Katmandu

Dzielnica Thamel

 

Takie sceny w oczekiwaniu na jajecznicę po prostu bezcenne

 

Nepal Katmandu 67 300x225 - Katmandu

Dzielnica Thamel

 

Codziennie wychodząc postanawialiśmy, że jutro poznamy jakieś nowe miejsce i… już do końca pobytu wracaliśmy tylko tutaj.

 

Nepal Katmandu 74 300x225 - Katmandu

Dzielnica Thamel

 

Śniadanie przedłużało nam się zwykle bardzo, bardzo. Ciężko było wyjść.

Jak już się w końcu zmobilizowaliśmy, ruszyliśmy piechotą w kierunku Durbar Square, czyli królewskiego placu Katmandu.

Thamelu powinno to zająć około godziny. Nam zajęło znacznie dłużej. Wąskie uliczki, które tam prowadzą pełne są straganów

 

Nepal Katmandu 36 300x225 - Katmandu

Stragan

 

Nepal Katmandu 14 300x225 - Katmandu

Stragany

 

rozłożonych najczęściej na schodach świątyń lub bezpośrednio pod nimi

 

Nepal Katmandu 32 225x300 - Katmandu

Stragany

 

lub tam gdzie ktoś sobie akurat znalazł kawałek chodnika

 

Nepal Katmandu 37 225x300 - Katmandu

Stragany

 

Nepal Katmandu 33 225x300 - Katmandu

Stragany

 

Bardzo często tak bajecznie kolorowych, że aż rażą w oczy.

 

Nepal Katmandu 35 300x225 - Katmandu

Stragany

 

Nepal Katmandu 31 300x225 - Katmandu

Stragany

 

Zaglądamy do maleńkich sklepików. Ze sprzętami gospodarstwa domowego

 

Nepal Katmandu 16 300x225 - Katmandu

Sklepiki

 

Sklepiki pachnące ziołami też nas wabią do środka

 

Nepal Katmandu 109 300x225 - Katmandu

Przyprawy

 

Napotykamy sklepiki z warzywami z lokalnych pól

 

Nepal Katmandu 19 300x225 - Katmandu

Warzywniak

 

Znajdujemy sklep z farbami

 

Nepal Katmandu 29 300x225 - Katmandu

Sklep z farbami

 

Z używaną odzieżą

 

Nepal Katmandu 26 300x225 - Katmandu

Sklep z odzieżą

 

Przyglądamy się pracom w ulicznych warsztatach.

Podglądamy artystów malarzy

 

Nepal Katmandu 90 300x225 - Katmandu

Malarz przy pracy

 

Małe zakłady fotograficzne, gdzie ciągle wywołują zdjęcia z klisz

 

Nepal Katmandu 12 300x225 - Katmandu

Fotograf

 

Warsztaty reperujące koła ulicznym rikszom i rowerom

 

Nepal Katmandu 20 300x225 - Katmandu

Naprawa rowerów i riksz

 

Jest nawet naprawa telewizorów.

 

Nepal Katmandu 30 225x300 - Katmandu

Naprawa telewizorów

 

Mijamy uliczne garkuchnie serwujące gorącą zupę z ryżem i kawę

 

Nepal Katmandu 27 300x225 - Katmandu

Garkuchnia

 

Nepal Katmandu 22 300x229 - Katmandu

Garkuchnia

 

Gotowały nie tylko panie

 

Nepal Katmandu 25 225x300 - Katmandu

Garkuchnia

 

Ludzie na ulicach są kolorowi jak nigdzie indziej

 

Nepal Katmandu 23 225x300 - Katmandu

Mieszkańcy Katmandu

 

Nie mogliśmy się opanować i zaglądaliśmy w każdą dziurę,

 

Nepal Katmandu 91 300x225 - Katmandu

Ulice Katmandu

 

Gapienie się na to barwne nepalskie życie codzienne stanowiło dla nas najpiękniejszą atrakcje.

 

Nepal Katmandu 13 300x225 - Katmandu

Ulice Katmandu

 

Nepal Katmandu 24 300x225 - Katmandu

Ulice Katmandu

 

Nepal Katmandu 15 300x225 - Katmandu

Ulice Katmandu

 

Nepal Katmandu 18 300x225 - Katmandu

Ulice Katmandu

 

Nepal Katmandu 77 300x225 - Katmandu

Ulice Katmandu

 

Nepal Katmandu 28 300x225 - Katmandu

Ulice Katmandu

 

Nepal Katmandu 21 300x216 - Katmandu

Ulice Katmandu

 

Nepal Katmandu 11 300x225 - Katmandu

Ulice Katmandu

 

Będąc w Azji z podziwem patrzę zawsze na prostotę egzystencji tych najbiedniejszych mieszkańców naszego globu. Ograniczają się do minimum posiadania. Posiadają tylko to, co jest potrzebne do przeżycia, do pracy i przeważnie mało ich obchodzi posiadanie więcej i więcej, jak to się dzieje w naszym, zachodnim świecie. Mam przekonanie, że są od nas znacznie szczęśliwsi. Chyba dlatego tak mnie ciągnie do podglądania ich codziennego życia. Można nabrać pokory i wiele się od nich nauczyć.

Na uliczkach Thamelu cały czas coś się dzieje, więc moglibyśmy tak łazić cały dzień, jednak w końcu dotarliśmy do celu, czyli Durbar Square.

 

Nepal Katmandu 40 300x225 - Katmandu

Durbar Squar

 

Wejście na teren Durbar Square jest płatne 750 Rupii za osobę. Bilet ważny jest na cały dzień zakupu. Plac nie jest ogrodzony, więc budkę z biletami można przegapić, jednak czujne oko bileterki na pewno wyłapie nas z tłumu. Jeżeli chce się wychodzić i wchodzić wielokrotnie trzeba się udać się do biura Katmandu Metropolitan City na Basantapur ze zdjęciem paszportowym i paszportem. Mili urzędnicy wydadzą identyfikator upoważniający do wielokrotnych odwiedzin bez dodatkowych opłat.

 

Nepal Katmandu 44 300x225 - Katmandu

Durbar Square

 

Słowo ‘durbar’ pochodzi z języka perskiego i znaczy dosłownie ‘dwór szacha’, czyli perskiego króla. Królewski plac rzeczywiście wygląda po królewsku.

 

Nepal Katmandu 45 300x225 - Katmandu

Durbar Square

 

Pełna nazwa królewskiego kompleksu pałacowego w Katmandu to Hanuman Dhoka DurbarHanuman to postać z sanskryckiego eposu Ramajany opisującego dzieje Ramy, siódmego wcielenia boga Wisznu, jego żony i brata. Hanuman, bóg-małpa, pomógł Ramie odbić żonę podstępnie porwaną przez demona. Oglądaliśmy tą historię na Balijskim przedstawieniu Kecak. Hanuman w hinduizmie jest symbolem doskonałego obrońcy i wojownika.

Król Pratapa Malla umieścił statuetkę Hanumana w królewskim kompleksie, żeby strzegła pałacowych wrót. Od tamtej pory cały kompleks nazywany jest imieniem boga-małpy.

 

Nepal Katmandu 43 225x300 - Katmandu

Za sprawą Ramajany małpy w Nepalu i wielu innych hinduistycznych krajach uważane są za święte.

Najpopularniej odwiedzanym pomnikiem jest wizerunek bóstwa Kala Bhairav, czyli jednej z najbardziej niebezpiecznych i przerażających postaci bóstwa Sziwy. ’Kala’ oznacza dosłownie ‘czas’ i ‘śmierć’, dlatego też nazywa się go często panem czasu i śmierci.

Przedstawiany jest najczęściej z odciętą głową Brahmy w dłoni.

 

Nepal Katmandu 42 225x300 - Katmandu

Khala Bhairav

 

Nepalczycy oddają mu cześć zapalając maślane świeczki.

 

Nepal Katmandu 41 300x225 - Katmandu

Durbar Square

 

Cały kompleks Durbar został wpisany na światową listę dziedzictwa UNESCO. Jest tu naprawdę iście królewsko.

 

Nepal Katmandu 46 300x225 - Katmandu

Durbar Square

 

Na królewskich terenach znajduje się Pałac Kumari, żywego wcielenia bogini. Kumari to mała, kilkuletnia dziewczynka, wybierana przez mnichów na podstawie znaków i mądrości starych ksiąg. Jej rad słucha sam król Nepalu. Można ją zobaczyć w trakcie święta Indra Jantra, obchodzonego na przełomie sierpnia i września. Wtedy kapłani wynoszą ją na rękach (bogini nie może dotknąć nieczystej ziemi) do ozdobionego złotem i kwiatami powozu, którym objeżdża miasto udzielając błogosławieństwa Nepalczykom.

Pierwszego dnia święta król, uważany za wcielenie boga Wisznu, składa jej życzenia a ona oznacza jego czoło czerwoną kropką, zwaną ‘tika’ lub ‘bindi’.

Kumari jest boginią do pierwszej kropli krwi, czyli do pierwszego skaleczenia lub do pierwszej menstruacji. Potem staje się zwykłym człowiekiem, ponieważ zgodnie z lokalnymi wierzeniami, w ciele bogów płynie światło, nie krew. Dawna Kumari wraca wtedy do domu, staje się śmiertelniczką i dostaje od króla dożywotnią pensje. Rzadko wychodzi za mąż, ponieważ Nepalczycy uważają, że poślubienie eks-bogini przynosi nieszczęście.

 

Nepal Katmandu 51 300x169 - Katmandu

Pałac Kumari

 

Nepal Katmandu 47 300x225 - Katmandu

Pałac Kumari

 

Chyba niefajnie być Kumari… aczkolwiek jej bogato rzeźbiony pałac wygląda bardzo imponująco.

 

Nepal Katmandu 49 225x300 - Katmandu

Pałac Kumari

 

Można tam robić zdjęcia jedynie wtedy, kiedy Kumari ukrywa się w jego czeluściach. Fotografowanie samej Kumari jest zabronione.

 

Nepal Katmandu 48 300x225 - Katmandu

Pałac Kumari

 

Pomimo swojej królewskości na Durbar Square toczy się normalne i swojskie życie. Panie handlarki rozkładają się ze swoim straganami na światowym dziedzictwie. Mieszkańcy robią zakupy.

 

Nepal Katmandu 53 225x300 - Katmandu

Ulice Katmandu

 

Nepal Katmandu 56 225x300 - Katmandu

Ulice Katmandu

 

Idziemy zjeść obiad do jednej z restauracji na dachu pobliskich budynków. Rozciągają się stamtąd nieziemskie widoki na te codzienne życie na dole i zarys Himalajów na górze

 

Nepal Katmandu 55 300x169 - Katmandu

Widok na Katmandu

 

Trudno się oderwać. Znowu mocno się tam zasiedzieliśmy.

 

Nepal Katmandu 54 300x169 - Katmandu

W tle Himalaje

 

Ostatkiem silnej woli odrywamy się od Durbar Square i taksówka jedziemy do Boudhanath (inaczej Boudha) Stupa, jednej z największych i najważniejszych stup buddyjskich na świecie.

 

nepal layout 300x225 - Katmandu

Boudha Stupa

 

 

W 1979 została wpisana na światową listę dziedzictwa UNESCO.

 

Nepal Katmandu 107 300x169 - Katmandu

Boudha Stupa

 

Z jej szczytu w kierunku każdej ze stron świata patrzą wszystkowidzące oczy buddy – wizytówka Nepalu. Pod nimi namalowana jest sanskrycka liczba jeden, symbolizująca jedność wszystkich rzeczy na świecie.

 

Nepal Katmandu 106 300x225 - Katmandu

Boudha Stupa

 

Wejście na teren stupy to koszt 250 Rupii, po zmroku panowie bileterzy idą do domu, więc wejście staje się bezpłatne.

Wieczorna atmosfera wokół stupy jest magiczna. Okrążają ją setki wiernych, pielgrzymów i mnichów, powtarzając mantry i obracając modlitewne młynki umieszczone wzdłuż najniższej ściany.

 

Nepal Katmandu 57 225x300 - Katmandu

Boudha Stupa

 

Młynek modlitewny to ruchomy walec z wypisanymi na powierzchni mantrami umieszczony na pionowej osi. Wierni wierzą, że obracanie młynkiem daje ten sam efekt, co ustne recytowanie mantr a jest znacznie szybsze i łatwiejsze od recytacji. Takie lokalne usprawnienie procesu 🙂

Obecnie to główne miejsce pielgrzymkowe w Himalajach, Tybecie i południowo-wschodniej Azji.

Warto udać się tam wieczorem, kiedy pielgrzymów jest najwięcej, a stupę rozświetla ogień lampionów rozpalanych przez opiekujących się stupą mnichów.

 

Nepal Katmandu 63 300x225 - Katmandu

Boudha Stupa

 

Okrążanie stupy i składanie ofiar Buddzie gwarantuje konkretne korzyści. Wszyscy, którzy się pokłonią relikwiom Buddy umieszczonym w stupie mogą być pewni, że ich czakry będą działały harmonijnie.

 

Nepal Katmandu 60 225x300 - Katmandu

Ulice Katmandu

 

Wszyscy, którzy ją okrążą posiądą siedem cech wyższego bytu.

Ci, którzy złożą tu ofiarę odrodzą się w miejscu, które nie zna suszy.

Ofiary z kwiatów zapewnią odrodzenie się w ludzkim ciele i warunkach sprzyjających praktykowaniu Dharmy.

Ofiarowanie kadzidełka zagwarantuje dobre, moralne życie.

Maślana świeczka spowoduje oświecenie, perfumowane olejki zapewnią spokojny umysł.

Wierni, którzy ofiarują pięć drogocennych rzeczy nigdy nie zaznają nędzy.

 

Nepal Katmandu 58 300x225 - Katmandu

Ulice Katmandu

 

Pielgrzymom towarzyszy dźwięk dzwoneczków umieszczonych w kręcących się modlitewnych młynkach i zapach ofiarnych kadzidełek. Tego się nie da opisać. To trzeba po prostu zobaczyć. Jest magicznie.

 

Nepal Katmandu 61 300x224 - Katmandu

Ulice Katmandu

 

O powstaniu stupy krąży legenda, że zbudowała ją w ofierze Buddzie wdowa o imieniu Ma Jhyazima. Zwróciła się o pozwolenie do lokalnego króla, który zgodził się na budowę pod warunkiem, że stupa nie zajmie więcej miejsca niż skóra z jednego byka. Jhyazima pocięła skórę w cieniutkie paseczki i zażądała ziemi wewnątrz ułożonego z nich okręgu. Zazdrośni o tak wielką ofiarę lordowie próbowali przekonać króla, żeby cofnął zgodę, jednak honorowy król nie wycofał się z raz danego słowa. I tak oto powstała stupa o średnicy 37 metrów

Wokoło Boudhanath Stupa jest wiele mniejszych świątyń, sklepików z pamiątkami, hotelików, restauracyjek. Wchodzimy na dach jednej z nich popatrzeć na magiczne widowisko zapalania lampionów i okrążających stupę pielgrzymów z góry.

 

Nepal Katmandu 59 300x225 - Katmandu

Ulice Katmandu

 

Zrobiło się już bardzo późno. Wracamy taksówką do naszego hostelu. Znowu nie załapaliśmy się na prąd i ciepłą wodę. Ale to jedynie banały wśród otaczającej nas magii. Zasypiamy spełnieni.

 

Katmandu – Lalitpur – Katmandu

9 lutego 2015

Mieliśmy wstać bardzo rano, żeby udać się do świątyni Boudhanilkantha. Jest to miejsce święte zarówno dla Buddystów jak i Hinduistów. Ważne jest, żeby udać się tam o brzasku, kiedy odbywa się antyczny rytuał obmywania mlekiem pomnika boga Vishnu. Rytuałowi towarzyszą transowe dźwięki wygrywane na starożytnych instrumentach przez braminów, żeby Vishnu nie obudził się ze snu w trakcie kąpieli. Nepalczycy wierzą, że gdyby się obudził, zesłałby na ziemie destruktywne kataklizmy.

Niestety zasypiamy, a raczej nie możemy się zwlec o tej porze z łóżka. Jest ciemno, zimno a Boudhanilkantha położona jest około 10 kilometrów od naszego hostelu. Wszystkie te okoliczności bardzo nas zniechęcają. Trudno. Pocieszamy się, że będzie to bardzo dobry powód, żeby wrócić.

Jak już za oknem wychodzi słoneczko idziemy na śniadanie. Oczywiście do Delicious Cafe & Bar. Uzależniliśmy się od pań handlarek i podglądania ulicznego życia z balkoniku.

 

Nepal Katmandu 76 300x225 - Katmandu

Dzielnica Thamel

 

Na placyku wynajmujemy taksówkę i jedziemy do miasteczka Lalitpur, w którym znajduje się kolejny królewski pałac byłej stolicy Nepalu: Patanu. Wejście na teren starego miasta kosztuje 500 Rupii. System identyczny jak w Katmandu Durbar Square. Architektura jeszcze piękniejsza.

 

Nepal Katmandu 99 300x225 - Katmandu

Miasteczko Lalitpur

 

Nepal Katmandu 78 300x225 - Katmandu

Miasteczko Lalitpur

 

Pełno na nim starożytnych pomników, świątyń i kapliczek.

 

Nepal Katmandu 82 300x225 - Katmandu

Miasteczko Lalitpur

 

Nepal Katmandu 96 300x225 - Katmandu

Miasteczko Lalitpur

 

Najważniejszą świątynią na placu jest Krishna Mandir. Została zbudowana po tym jak Królowi Siddhi Narasimha Malla ukazał się Krishna stojący przed jego pałacem. Nakazał dokładnie w tym samym miejscu zbudować świątynie. Ma ona trzy piętra: pierwsze poświęcone jest Krishnie, drigue Shivie, trzecie Buddzie. Świątynia zbudowana jest w stylu indyjskim i odbiega architekturą od pozostałych budynków na królewskim placu.

 

Nepal Katmandu 80 225x300 - Katmandu

Miasteczko Lalitpur

 

Odwiedzamy też świątynie Bhimsen zbudowaną w 1680. Wstęp kosztuje 200 Rupii. Słynie ze swoich trzech złotych okien. Bóg Bhimsen jest postacią z eposu Mahabharata. Był odważny i silny. Nepalczycy uważają go za boga interesów i handlu. Przychodzą modlić się tu o powodzenie swoich biznesów i lepsze dochody.

 

Nepal Katmandu 81 300x225 - Katmandu

Miasteczko Lalitpur

 

Zaraz za świątynią Bhimsen znajduje się Manga Hiti, czyli lokalny zbiornik wodny. Widzimy tu pierwszy raz system dostarczania wody do domostw, do których woda nie jest doprowadzona.

Nepal Katmandu 83 300x225 - Katmandu

Miasteczko Lalitpur

 

Nepal Katmandu 88 300x225 - Katmandu

Miasteczko Lalitpur

 

Przynoszenie świeżej wody to codzienny obowiązek kobiet. Uważa się, że woda, która stała przez noc w domu nie nadaje się do gotowania ryżu ani do picia.

 

Nepal Katmandu 84 300x225 - Katmandu

Miasteczko Lalitpur

 

Przy studni, a właściwie ozdobnym kamiennym ‘kranie’ ustawiane są w idealnej kolejce plastikowe kanistry, metalowe baniaki, wiadra. Podczas gdy napełnianie są te stojące jako pierwsze, właściciele pojemników gaworzą sobie na otaczających murkach lub, jeżeli ich kontener znajduje się daleko, idą na zakupy na pobliskie stragany.

 

Nepal Katmandu 85 300x225 - Katmandu

Miasteczko Lalitpur

 

Nepal Katmandu 86 300x225 - Katmandu

Miasteczko Lalitpur

 

Ci, którzy zostają na posterunku, przesuwają swoje i pozostałe baniaki do przodu więc cała kolejka zawsze wygląda idealnie.

 

Nepal Katmandu 87 300x225 - Katmandu

Miasteczko Lalitpur

 

Porównując królewski plac z  Patanu z tym z Katmandu ten wydaje się być bardziej różnorodny i mniej miejski. Przez wielu uważany jest za najpiękniejszy Durbar Square w całym Nepalu.

 

Nepal Katmandu 89 225x300 - Katmandu

Miasteczko Lalitpur

 

Nepal Katmandu 79 225x300 - Katmandu

Miasteczko Lalitpur

 

Wybór jest trudny. Każda stolica i jej królewski plac są zjawiskowe, jednak ciężko się nie zgodzić.

 

Nepal Katmandu 98 300x225 - Katmandu

Miasteczko Lalitpur

 

Nepal Katmandu 102 300x169 - Katmandu

Miasteczko Lalitpur

 

Nepal Katmandu 92 300x225 - Katmandu

Miasteczko Lalitpur

 

Lalitpur nazywane jest miastem artystów i dzieł sztuki. To taki nepalski Paryż. Rzeczywiście, gdzie się nie spojrzy obrazy, rzeźby, ozdobna ceramika.

 

Nepal 16 300x225 - Katmandu

Miasteczko Lalitpur

 

Temperatura przekracza już trzydzieści i stopni.

 

Nepal 15 225x300 - Katmandu

Miasteczko Lalitpur

 

Kuszą nas strasznie restauracyjki na dachu i podziwianie z góry królewskiego kompleksu.

 

Nepal Katmandu 95 300x225 - Katmandu

Miasteczko Lalitpur

 

Jednak tym razem wykazujemy silną wolę.

Jedziemy prosto do kolejnego murowanego punktu wizyty w Katmandu czyli świątyni Pashupatinath i przylegającej do niej kremacyjnego Ghatu Arja położonego nad brzegiem świętej rzeki Bagmati. Wejście na teren to koszt 1000 Rupii.

 

Nepal Katmandu 104 300x225 - Katmandu

Świątynia Pashupatinath

 

To najważniejsza świątynia hinduistyczną w Nepalu poświęcona bogowi Sziwie. Niestety innowiercy nie mogą wchodzić do środka, dlatego naszą główną uwagę skupiamy na odbywających się na ghatach kremacjach zmarłych.

 

Nepal 20 300x225 - Katmandu

Świątynia Pashupatinath i kremacyjny Ghat Arja

 

Trafiliśmy akurat na kremację jakiegoś ważnego generała. Zgromadziło się ubrane w odświętne mundury wojsko, które salwami uświetniło uroczystość.

 

Nepal Katmandu 103 300x225 - Katmandu

Świątynia Pashupatinath i kremacyjny Ghat Arja

 

Widzieliśmy też inne, bardziej rodzinne pożegnania. Atmosfera zupełnie inna niż w indyjskim Waranasi. Po jednej stronie brzegu owinięte w kolorowe całuny zwłoki, kremacyjne stosy i rodzina, po drugiej tłumy lokalnych gapiów, sprzedawców i turystów obserwujących coraz to nowe ceremonie.

 

Nepal 21 300x225 - Katmandu

Świątynia Pashupatinath i kremacyjny Ghat Arja

 

Ponownie poczuliśmy, że ‘świętość’ i ‘święta’ to po prostu integralna część życia Nepalczyków. Oni rzeczywiście świętują (w sensie oddają cześć swoim bogom i poddają się rytuałom) na co dzień, nie tylko ‘od święta’.

 

Nepal 22 300x217 - Katmandu

Świątynia Pashupatinath i kremacyjny Ghat Arja

 

My staraliśmy się wczuć w pogrzebowy klimat. Różnice kulturowe są na wagę złota!

 

Nepal 23 300x169 - Katmandu

Świątynia Pashupatinath i kremacyjny Ghat Arja

 

Nepal 28 300x183 - Katmandu

Świątynia Pashupatinath i kremacyjny Ghat Arja

 

Jedziemy ponownie do Boudhanath Stupa. To miejsce, które trzeba zobaczyć koniecznie również za dnia. Tym razem już musimy zapłacić 250 Rupii za wejście.

Wówczas bramy stupy są otwarte i można wejść na jej pierwszy poziom, czyli tak zwaną mandalę.

 

Nepal 27 300x225 - Katmandu

Boudhanath Stupa

 

Nepal 26 300x225 - Katmandu

Boudhanath Stupa

 

Nepal 29 300x225 - Katmandu

Boudhanath Stupa

 

Wtedy najpiękniej widać też to, co nam najbardziej kojarzy się z Nepalem, czyli modlitewne flagi.

 

Nepal 24 300x215 - Katmandu

Boudhanath Stupa

 

Ich główną funkcją jest uświęcenie przestrzeni, w której zostają umieszczone. Owiewający je wiatr zostaje oczyszczony i naenergetyzowany mantrami a następnie to błogosławieństwo jest przekazywane każdemu istnieniu w okolicy.

 

Nepal 25 300x225 - Katmandu

Boudhanath Stupa

 

Kolory flag mają swoje znaczenie. Żółty symbolizuje ziemię. Zielony wodę. Czerwony  to ogień. Biały powietrze, wiatr i chmury. Niebieski oznacza przestrzeń. Zawsze ułożone są w tej samej kolejności: od żółtej do niebieskiej.

 

Nepal 34 300x169 - Katmandu

Boudhanath Stupa

 

Na flagi nanoszone są teksty mantr, symbole przenoszące energię, fragmenty przekazów Buddy i modlitwy. Nepalczycy wierzą też w uzdrowicielska moc flag. Jeszcze do nie dawna owijano nimi chorych wierząc, że pomagają odzyskać zdrowie.

 

Nepal Katmandu 106 300x225 - Katmandu

Boudhanath Stupa

 

Wystrzępione i wyblakłe flagi zastępuje się nowymi. Stare zostają spalone. Nie można ich zwyczajnie wyrzucić. Rytuał symbolizuje koło życia, które toczy się nieprzerwanie. Nowe istnienie zstępuje stare.

 

Nepal 33 300x169 - Katmandu

Boudhanath Stupa

 

O tej porze nie ma tu aż tylu pielgrzymów okrążających stupę i popychających modlitewne młynki. Jest za to kolorowy tłumek lokalesów i turystów, którzy chcą podejść bliżej wszystkowidzących oczu Buddy.

Oczywiście po zwiedzeniu stupy nie możemy się oprzeć i wchodzimy do tej samej restauracji na dachu na pyszne momo.

 

Nepal 38 300x169 - Katmandu

Boudhanath Stupa i momo

 

Gapienie się na kolorowy tłumek do obiadu jest tak samo fascynujące jak gapienie się na panie handlarki do śniadania na naszym placyku.

 

Nepal 30 300x225 - Katmandu

Boudhanath Stupa

 

Taksówkarz, który obwiózł nas między Thamelem, Patanem, Pashupatinath i Boudha Stupa policzył sobie 1300 rupieci z czekaniem. Zajęliśmy mu cały dzień.

W planach mieliśmy odwiedzenie jeszcze wielu miejsc, jednak każda odwiedzona 'przewodnikowa’ atrakcja Katmandu wciągała nas na cztery razy dłużej niż zakładaliśmy. Tam po prostu nie można biegać i ‘zaliczać’, tam trzeba dobrze poczuć klimat.

Dodatkowo te zwykłe uliczki, malutkie świątynie, stragany ulicznych sprzedawców, małe warsztaciki…

 

Nepal 37 300x225 - Katmandu

Ulice Katmandu

 

Nepal 12 300x225 - Katmandu

Ulice Katmandu

 

Nepal 3 300x225 - Katmandu

Ulice Katmandu


Nepal 7 300x225 - Katmandu

Ulice Katmandu

 

Nepal 4 300x225 - Katmandu

Ulice Katmandu

 

Nepal 8 300x225 - Katmandu

Ulice Katmandu

 

Nepal 10 300x225 - Katmandu

Ulice Katmandu

 

Nepal 17 300x225 - Katmandu

Ulice Katmandu

 

Włóczenie się i podglądanie Nepalczyków przy ich codziennych czynnościach okazało się tym, co nas fascynowało najbardziej.

 

Nepal 5 225x300 - Katmandu

Ulice Katmandu

 

Nepal 11 225x300 - Katmandu

Ulice Katmandu

 

Nepal 1 225x300 - Katmandu

Ulice Katmandu

 

Nepal 9 225x300 - Katmandu

Ulice Katmandu

 

Nepal 18 225x300 - Katmandu

Ulice Katmandu

 

Wieczorem pokręciliśmy się jeszcze po Thamelu. Kolację zjedliśmy w naszej ulubionej knajpce. Straganów już nie było, jednak atmosfera placu ze świątyniami ciągle magnetyczna.

Zorganizowaliśmy sobie transport na kolejny dzień do Nagarkot u pana recepcjonisty naszego hostelu. Umówiliśmy się też na zostawienie tu dużych bagaży. Na zaplanowany trekking pakujemy tylko podręczne plecaki.

 

Nepal 39 300x225 - Katmandu

Ulice Katmandu nocą

 

Wrócimy tu znowu za kilka dni.

Naszą relacje z trekingu w okolicach Nagarkot można przeczytać tutaj

Katmandu

 14 lutego 2015

 

Ostatniego dnia w Katmandu postanowiliśmy odwiedzić miejsce kultu bogini Dakashinkali. Taksówkę bierzemy znowu z placyku z naszą ulubioną restauracyjką, w której ponownie wchłonęliśmy pyszne śniadanie.

 

Nepal 14 300x225 - Katmandu

Ulice Katmandu – dzielnica Thamel

 

Do świątyni Dakashinkali w soboty i wtorki tłumnie przybywają Nepalczycy, by złożyć ofiary żądnej krwi bogini Kali. Wierzą, że dzięki złożonym ofiarom bogini Kali pomoże spełnić ich prośby i życzenia.

 

Nepal 43 300x225 - Katmandu

Świątynia Dakashinkali

 

Kaliber ofiary zależny jest od kalibru życzenia. Najmniejsze są koszyczki z kwiatami, ryżem i kokosem czy kolorowe łańcuchy ze świeżych kwiatów. To prośby o dobre jutro czy zdanie testu w szkole.

 

Nepal 57 300x225 - Katmandu

Świątynia Dakashinkali

 

Następnie ofiarowane są kury, kaczki, koguty, kozy, owce a ponoć czasem nawet i bawoły, które zarzyna się w świątyni.

 

Nepal 49 300x225 - Katmandu

Świątynia Dakashinkali

 

Bawół to najcenniejsza z możliwych ofiar. Uważa się go za rumaka Mahadevy, wielkiego buddyjskiego boga, dlatego wejścia do wszystkich poświęconych mu świątyń strzeże statuetka tego zwierzęcia. Chłopi ludu Newara nie wykorzystują bawołów do orania pól w obawie, że obraziłoby to boga Mahadevę. Zwyczajowo wypuszcza się młode krowy i bawoły w samopas na ulicę, oddając w ten sposób cześć Mahadevie. Natomiast złożenie dorosłego bawoła w ofierze zapewnia zwierzęciu lepszy żywot w kolejnej reinkarnacji. Może nawet odrodzi się jako człowiek?

Nie składa się w ofierze krów. To narodowe zwierzę Nepalu, uosobienie świętej Laxmi, bogini zamożności. Nepalczycy wierzą, że krowy są niejako człowieczymi matkami, ponieważ karmią ludzi mlekiem. Traktują je z czcią i otaczają opieką. Dodatkowo, święte krowy chroni nepalskie prawo.

 

Nepal 46 225x300 - Katmandu

Świątynia Dakashinkali

 

Do złożenia ofiar w świątyni ustawiają się kilometrowe kolejki Nepalczyków.

 

Nepal 41 300x225 - Katmandu

Świątynia Dakashinkali

 

Zanim złoży się zwierzę w ofierze polewa się je wodą aż do momentu, gdy się otrzepie. Wierzy się, że oznacza to zgodę zwierzęcia na swoją ofiarną śmierć. Nie oczekuje się tego jedynie od bawołów.

 

Nepal 42 300x225 - Katmandu

Świątynia Dakashinkali

 

Po rzezi i błogosławieństwie ofiar Nepalczycy udają się do otaczającego świątynie lasu i ucztują spożywając ofiarny towar. Męscy członkowie Newarskiej rodziny dzielą różne części ciała składanych ofiar. Prawe oko należy do najstarszego członka rodziny. Lewe oko do drugiego pod względem wieku członka rodziny. Prawe ucho do trzeciego, lewe do czwartego. Dalej rozdzielana jest szczęka, pysk, język. Jeżeli nie ma tylu mężczyzn w rodzinie do gry wchodzą kobiety także zgodnie z kolejnością starszeństwa. Jeżeli w ofierze poświęcona jest kura czy kaczka najstarszemu przypada głowa, następnie rozdzielane są skrzydła i nogi.

 

Nepal 45 300x225 - Katmandu

Świątynia Dakashinkali

 

Infrastruktura do ucztowania jest bardzo dobrze przygotowana: są wiaty, ławki, grille. Prąd chyba z akumulatorów, jednak odbywały się tam prawdziwe dyskoteki z najprawdziwszymi tańcami!

 

Nepal 203 300x225 - Katmandu

Piknik po złożeniu ofiar bogini Dakashinkali

 

Szkoda było tych kózek ślicznych. Tylko jak tak pomyśleć i tak prędzej czy później trafiłyby na talerz. Może to i lepiej, że stało się to w taki uduchowiony sposób, bo atmosfera samego rytuału była bardzo podniosła.

 

Nepal 44 300x225 - Katmandu

Świątynia Dakashinkali

 

Przed świątynią siedzą bramini, którzy udzielają wiernym błogosławieństwa.

 

Nepal 48 300x225 - Katmandu

Świątynia Dakashinkali

 

Zawiązują wiernym czerwoną nitkę na ręku. Ma bronić ich przed złymi duchami.

 

Nepal 47 300x225 - Katmandu

Świątynia Dakashinkali

 

Rysują na czole ‘bindi’, czyli tak zwane trzecie oko.

 

Nepal 50 225x300 - Katmandu

Świątynia Dakashinkali

 

Obsypują głowy żółtymi płatkami kwiatów.

Nepal 51 225x300 - Katmandu

Świątynia Dakashinkali

 

Spędziliśmy tu znowu prawie cały dzień, rezygnując z innych planów. Niemal każde miejsce odwiedzone przez nas w Nepalu działało jak magnez.

 

Nepal 52 300x225 - Katmandu

Świątynia Dakashinkali

 

Droga do świątyni usłana jest kolorowymi straganami sprzedającymi wszystko, co może przydać się w doprawianiu świętego posiłku czy składaniu ofiar.

 

Nepal 53 300x225 - Katmandu

Droga do świątyni Dakashinkali

 

Nepal 54 300x225 - Katmandu

Droga do świątyni Dakashinkali

 

Nepal 55 300x219 - Katmandu

Droga do świątyni Dakashinkali

Ale są też maskotki.

 

Nepal 56 300x225 - Katmandu

Droga do świątyni Dakashinkali

 

Wracaliśmy do Katmandu lokalnym autobusem. To co działo się przed wejściem było nie do opisania! Wciąganie dzieci przez okna, przepychanki, autobusy po sufit wypchane ludźmi…

 

Nepal 40 300x225 - Katmandu

Droga do świątyni Dakashinkali

 

Poszliśmy więc na piwo i poczekaliśmy, aż opadnie kurz, zastanawiając się lekko nerwowo czy kiedykolwiek opadnie i jak wtedy wrócimy do Katmandu. Jednak około 18 tłum lekko zluzował i udało się wrócić do miasta już prawie w ludzkich warunkach.

 

Nepal 201 300x225 - Katmandu

Lokalny autobus

 

Nasze pierwsze Krwawe Walentynki zakończyliśmy oczywiście w ulubionym barze na placyku. Nie można było inaczej, skoro jutro już samolot do Bangladeszu.

Będziemy bardzo tęsknić za Nepalem. To kraj, z którego wyjeżdżamy z największym niedosytem poznawczym do tej pory. Wrócimy na pewno!

 

 

 

 

Polecane książki

Zostaw odpowiedź: