Ostatnie wpisy
+48 605 24 24 20
fantour@fantour.eu
+48 605 24 24 20
Top
FanTOUR / Nasze Podróże  / Birma  / Inle Lake
Blog podrozniczy Biema Mjanma Inle Lake

Inle Lake

Birma Artykuły

Kraina najcudowniejszych ludzi na świecie

Inle Lake Dzień po Dniu

 

Kalaw – Inle Lake

13 marca 2011

Rano zanosimy bagaże do Agencji, do której wczoraj zaprowadził nas Charles.  Jest jeszcze zamknięta ale przyszliśmy odrobinę za wcześnie. Punktualnie o umówionej porze zjawia się Pan, który wczoraj sprzedał nam bilety do Mandalay.

 

Birma Mjanma Kalaw 300x225 - Inle Lake

Kalaw. W oczekiwaniu na zrzucenie bagaży

Otwiera nam swój sklep, zostawiamy plecaki a Pan prowadzi nas do miejsca, skąd odjeżdżają autobusy do Tounggy przez Shwenyaung, gdzie musimy wysiąść i przesiąść się do pick-up’a jadącego nad brzeg INLE LAKE. Pomaga nam kupić bilety (2500 K/os), pokazuje pobliską knajpkę, gdzie możemy napić się kawy i zjeść szybkie śniadanie. Zamawiamy 3 kawy i porcje jakichś słodkości. Za wszystko płacimy 700 K. W trakcie posiłku przychodzi po nas kierowca z informacją, że odjeżdżamy. Biali w Birmie nie mają szans się zgubić :). Przed odjazdem jeszcze miły akcent: przewodnik Charles przyszedł specjalnie się z nami pożegnać – naprawdę przeuroczy człowiek.

Siedzenia w autobusie są tak małe i ciasne, że nawet ja ledwo się mieszczę. Seb męczy się strasznie. Podróż trwa sporo ponad godzinę i jest piekielnie zimno! Tym razem to nie wina klimatyzacji. Poranki w okolicach Kalaw sąpo prostu są zimne a stareńki autobus ma pełno szpar, z których mocno wieje. W końcu dojeżdżamy. Oczywiście pomagier kierowcy specjalnie przychodzi nas poinformować, że dojechaliśmy do celu. W Birmie wystarczy powiedzieć dokąd chce się dotrzeć – ludzie nie pozwolą zaspać, zabłądzić, przegapić przystanku. Organizacja też jest tu pierwsza klasa. Do tej pory nie zmarnowaliśmy ani minuty na szukanie czegokolwiek – wszystko samo się znajduje lub raczej znajduje nas. Nie trzeba się kompletnie o nic martwić.

Od razu po wyjściu z autobusu pojawiają się kolejni chętni do pomocy Birmańczycy. Prowadzą nas do pick-up’a, który za 1000 K/os wiezie nas do wioski Nyaungshwe czyli nad północny brzeg jeziora Inle. Przy wjeździe do wioski kierowca zatrzymuje się przy małej budce gdzie musimy zapłacić 5$ rządowej opłaty turystycznej za wjazd.

Na miejscu oczywiście wyrasta przed nami kolejny pan, oferując nam wynajęcie łodzi i wycieczkę po atrakcjach jeziora za 20 000 K za wszystkich.

Birma Mjanma Nyaunghwe 300x225 - Inle Lake

Cena znowu poniżej budżetu, zgadzamy się i podążamy za panem prosto do wskazanej drewnianej długiej łódki.

Birma Mjanma Nyaunghwe lodki 300x225 - Inle Lake

Wypożyczalnia łódek w Nyaungshwe

Panowie, dla naszej wygody, wstawiają do niej trzy drewniane krzesełka z poduszkami – ful komfort. Po chwili już płyniemy wąskim kanałem prowadzącym na otwarte wody jeziora.

Birma Mjanma Inle Lake transport 300x226 - Inle Lake

Nasz transport po jeziorze Inle

Birma Mjanma Inle Lake w lodce 225x300 - Inle Lake

INLE LAKE jest drugim co do wielkości jeziorem z Birmie o powierzchni 116 km2. W nadbrzeżnych wioskach i miasteczkach a także na samym jeziorze mieszka ponad 70 000 ludzi głównie z plemienia Intha. Mieszkają w prostych, ale solidnych, drewniano-bambusowych domach na palach i utrzymują się z rolnictwa i turystyki.

Birma Mjanma Inle Lake rybak 300x225 - Inle Lake

Jezioro Inle

Jezioro jest jednym z głównych atrakcji turystycznych w Birmie i od razu widać pieniądze, które zostawiają tu turyści. Przypominam sobie co czytaliśmy na temat dylematów: przyjeżdżać do Birmy czy nie. To prawda, że rząd zarabia na każdym turyście: bilety za wstępy do atrakcji turystycznych, opłaty za wyjazd z kraju, podatek, który muszą odprowadzać prywatne hotele – wszystko to trafia do ich złodziejskich kieszeni. Ale każdy turysta ma również szansę pomóc lokalnej społeczności: jedząc w knajpach i na straganach, kupując rękodzieła czy korzystając z takich usług jak wynajęcie łodzi czy przewodnika. Wszystkie środki transportu oprócz pociągu i samolotu są również nie-rządowe. Dlatego na pewno warto tu przyjeżdżać a każdy zostawiony dolar bardzo im się przyda.

Birma Mjanma Inle Lake  300x225 - Inle Lake

Jezioro Inle

O tej porze dnia Inle spowite jest we mgle. Wygląda wręcz czarodziejsko: mlecznobiałe jezioro, mlecznobiały horyzont, z zarysem gór gdzieś w oddali. Na tym tle ciemne sylwetki rybaków z wielkimi koszami wiosłującymi w charakterystyczny sposób nogą oplatającą wiosło. Stożkowe bambusowe kosze – to pułapki na ryby, które rybacy wciskają do wody nad miejscami, gdzie pojawiające się na powierzchni bąbelki powietrza wskazują na obecność jakichś oddychających stworzeń. Następnie przez otwór w czubku pułapki straszą złapane ryby harpunem i zaciągają umocowane w koszach sieci.

Rybak na łodzi ze stożkowym koszem wiosłujący nogą to najbardziej znany obrazek-wizytówka Inle.

Birma Mjanma Inle lake lowienie ryb 300x225 - Inle Lake

Jezioro Inle charakterystyczny sposób wiosłowania

Najpierw płyniemy na targ do YWAMA – największej wioski jeziora. Na targu rzeczy przepiękne: rękodzieło w najlepszym wydaniu. Rzeźbione figurki Buddy, tradycyjne birmańskie kukiełki, biżuteria, obrazy, parasolki, torby, szale – wszystko ręcznie robione. Jednak nic tu nie kupujemy. Jeszcze nie nasz czas na zakupy. Zostawiamy to sobie na koniec – czyli na targ w Bagan.

Birma Mjanma Inle Lake targ Ywama 300x225 - Inle Lake

Targ w Ywama

 

Birma Mjanma Inle Lake Ywama targ 300x228 - Inle Lake

Targ w Ywama

Następnie kierowca wiezie nas do sklepu ze srebrem, ale rezygnujemy z wejścia – srebro jakoś nie leży w kręgu naszych zainteresowań.

Podpływamy kawałek dalej do sklepu gdzie słynne kobiety-żyrafy tkają materiały na szale, torby, longi.

Birma Mjanma Inle Lake targ na wodzie 225x300 - Inle Lake

Trag na wodzie i wejście do stacjonarnego

Pemie Padong tak naprawdę nie mieszka nad Inle ale właściciele sklepów sprowadzają je tu, żeby przyciągnąć turystów. Kobiety owijają sobie wokół szyj wysokie złote metalowe kołnierze, żeby podnieść swoją turystyczną wartość i wystawiać się na pokaz jak w Zoo. Tak mówił nam przewodnik w Kalaw, tak pisze przewodnik Loneny Planet. Nie da się zaprzeczyć, że obręcze są niewygodne, noszone od dziecka powodują zanik mięśni szyi więc bez nich kobiety nie są już w stanie utrzymać ciężaru głowy. Ale czy kupuję informację, że robią to tylko i wyłącznie na potrzeby turystów? Raczej nie. Plemię Padong ma takie kanony piękna i tradycje z dziada pradziada. Wysokie obcasy bardzo szkodzą na kręgosłup – a jednak cywilizowany świat nie może się bez nich obejść i nikt z tego ani nie robi afery ani nie żałuje tych biednych eleganckich kobiet w szpilkach. Dla idei nie robimy jednak zdjęć tylko kupujemy szal, który utkały.

Płyniemy dalej do największej pagody na jeziorze PHAUN GDA WOO.

Birma Mjanma Inle Lake Phaungdawoo pagoda 300x225 - Inle Lake

Pagoda Phaung Daw Oo

Wygląda kolorowo i imponująco ze złotą stupą na czubku i rzeźbionymi zdobieniami dachu. Jest to najświętsze miejsce dla lokalnej ludności ze względu na pięć małych posążków Buddy, które kształtem Buddy raczej nie przypominają – bardziej jakieś mikroby – tyle na nich warstw złotych płateczków przyklejanych latami przez wiernych.

Birma Mjanma Inle Lake Phaungdawoo pagoda buddy 225x300 - Inle Lake

Posągi buddy w pagodzie Phaung Daw Oo

Podczas dorocznego festiwalu, który przypada na przełomie września i października, posążki są wożone w przepięknie zdobionych łodziach od wioski do wioski, od świątyni do świątyni. Szkoda, że nie mogliśmy tego zobaczyć.

Birma Mjanma Inle Lake Phaungdawoo pagoda 1 300x225 - Inle Lake

Pagoda Phaungdawoo

Pod świątynią kupujemy od pani ryż w bambusowej łodydze. Niestety nie jest taki pyszny jak podobny, który jedliśmy w Kambodży. Ot – ryż jak ryż – tyle, że w Bambusie – brak mu tamtego cudownego aromatu.

Birma Mjanma Inle Lake Phaungdawoo pagoda ryz w bambusie 300x225 - Inle Lake

Ryż pieczony w bambusie

Siadamy też na chwilę przy miniaturowym plastikowym stoliczku i odpoczywamy przy kawie.

Birma Mjanma Inle Lake Phaungdawoo pagoda herbatka 225x300 - Inle Lake

Kawa w pagodzie Phaung Daw Oo

Ze świątyni płyniemy do restauracji na przeciwko na lunch z widokiem na Phaungdawoo i kanały. Leniwie zjadamy lokalne smakołyki i urządzamy sobie krótką sjestę – bardzo tam miło.

Birma Mjanma Inle Lake Phaungdawoo pagoda przystan 300x225 - Inle Lake

Pagoda Phaung Daw Oo

 

Birma Mjanma Inle Lake restauracja 300x225 - Inle Lake

Restauracja na jeziorze Inle

Potem płyniemy do NGA PHE CHAUNG – największego i najstarszego na jeziorze klasztoru na palach zbudowanego w latach 1850 tych.

Birma Mjanma Inle Lake Nga Phe Chaung klasztor 2 300x225 - Inle Lake

Jezioro Inle widok na klasztor Nga Phe Chaung

Klasztor klimatyczny – caluśki z tekowego drewna.

Birma Mjanma Inle Lake Nga Phe Chaung klasztor 300x225 - Inle Lake

Klasztor Nga Phe Chaung

W głównej sali kolekcja posążków Buddy – duże, małe, w przeróżnych stylach, wszystkie mocno zakurzone. Jacyś leniwi ci birmańscy mnisi – albo po porostu nie przywiązuje się tam kompletnie wagi do utrzymywania czystości.

Birma Mjanma Inle Lake Nga Phe Chaung klasztor wejscie 300x225 - Inle Lake

Wejście do klasztoru Nga Phe Chaung

Gdy już wychodzimy, siedzący w środku mnich dzwoni trzymanym w ręku dzwonkiem, na co pojawia się znudzona Birmanka z kółkiem w ręku i zmierza w kierunku śpiących na środku klasztornej sali kilku kotów. Szturcha je po kolei, zachęcając do przeskakiwania przez kółko w zamian za przyniesione smakołyki. Koty leniwie wykonują sztuczkę – widowisko raczej mocno średnie.

Birma Mjanma Inle Lake Nga Phe Chaung koty 300x222 - Inle Lake

Koty w klasztorze Nga Phe Chaung

Z klasztoru płyniemy już z powrotem w kierunku wioski Nyaungshwe przez pływające ogrody. Super to sobie wymyślili.

Birma Mjanma Inle Lake plywajace ogrody 6 300x225 - Inle Lake

Pływające ogrody

 

Birma Mjanma Inle Lake plywajace ogrody 300x225 - Inle Lake

Pływające ogrody

 

Birma Mjanma Inle Lake plywajace ogrody 4 300x225 - Inle Lake

Pływające ogrody

Ogrody wznoszą się i opadają wraz ze zróżnicowanym poziomem wody w porze deszczowej i suchej. Grządki pomidorów, ogórków, ryżu, morning glory oraz innych niezidentyfikowanych warzyw, rosną sobie między wbitymi w dno bambusowymi palami na warstwach wodnych chwastów.

Birma Mjanma Inle Lake plywajace ogrody chlopiec 300x225 - Inle Lake

Pływające ogrody

Widzieliśmy w ciągu dnia wielu farmerów, którzy wybierali z dna jeziora zielone wodne zielsko i pakowali je na swoje łodzie.

Birma Mjanma Inle Lake plywajace ogrody lodki 300x210 - Inle Lake

Pływające ogrody

Zastanawialiśmy się po co to robią – teraz już wiemy. Niestety przez takie farmerskie techniki powierzchnia niezagospodarowanego jeziora zmniejsza się z roku na rok – przez ostatnie 65 lat zmniejszyła się o 32%. Plantacje odżywiane są nawozem w 100% naturalnym – mieszkańcy swoje odchody wprowadzają prosto do jeziora.

Birma Mjanma Inle Lake plywajace ogrody1 300x220 - Inle Lake

Pływające ogrody

Jakiekolwiek to przywodzi skojarzenia – rośliny wyglądają bujnie a ich owoce smakowicie. Pewnie nasza dzisiejsza sałatka z pomidorów też była tak dożywiona 🙂

Birma Mjanma Inle Lake plywajace ogrody2 300x217 - Inle Lake

Pływające ogrody

 

Birma Mjanma Inle Lake plywajace ogrody 3 300x225 - Inle Lake

Pływające ogrody

Wracamy do wioski z której przypłynęliśmy. Pan, który nas tu przyprowadził, odprowadza nas do miejsca, w którym czeka pick-up. Za 1000 K/os wracamy na skrzyżowanie. W pick-up’ie zagaduje nas młody Birmańczyk, który chce wypróbować na nas swój angielski. Mówi, że jest wolontariuszem i działa w programie szerzącym świadomość ekologiczną wśród mieszkańców regionu Inle Lake. Justa całą drogę rozmawia z nim o ekologii i ochronie środowiska.

Na skrzyżowaniu jesteśmy o 16.00. Okazuje się, że autobus do Mandalay przyjedzie dopiero około 19.00 więc mamy kupę czasu na obiad. Wybieramy knajpkę, zamawiamy obiad i piwa. Czekając obserwujemy życie na skrzyżowaniu – dość duży tutaj ruch.

Około 19.00 przyjeżdżają trzy autobusy na raz. Pokazujemy bilety i już po chwili siedzimy w tym właściwym. Autobus jest wypasiony: podusie, kryształowe kinkiety, w TV oczywiście lokalne seriale na cały regulator. Do Kalaw czuwamy: musimy odebrać bagaże, co odbywa się bez najmniejszych problemów. Pan właściciel agencji czekał na nas i nasz autobus. Z bagażami bezpiecznie ulokowanymi w bagażniku, układamy się do snu wyruszając w 10-cio godzinną podróż po najgorszej drodze w Birmie, zwanej też drogą śmierci. Jest kręta, stroma, dziurawa, pocięta przepaściami ale nasz kierowca jedzie rewelacyjnie! Jak trzeba zwalnia nawet do 5 km na godzinę. Ostre zakręty bierze na klika razy. Spokojni, że nic nam się nie stanie, zasypiamy.

Co słychać w Mandalay można przeczytać tutaj

 

Przepraszamy, ale obecnie brak jest możliwości komentowania.