Ostatnie wpisy
+48 605 24 24 20
fantour@fantour.eu
+48 605 24 24 20
Top
FanTOUR / Nasze Podróże  / Birma  / Bago
Birma Mjanma Bago 42 - Bago

Bago

Birma Artykuły

Kraina najcudowniejszych ludzi na świecie

Bago Dzień po Dniu

 

Kinpun – Bago

11 marca 2011 

O 5.30 budzi nas nawoływanie do dotacji – jeny, jaka ta muzyka jest irytująca – chociaż Seb twierdzi, że jemu się podoba – no ale chyba nie o piątej rano!???. Staramy się ją jeszcze jakoś przespać.

O 7.00 na ganku czeka już przygotowane przez właściciela śniadanie. Recepcjonista (pewnie syn właściciela) przynosi zamówione jajka (do wyboru jajecznica, sadzone lub omlet) i przekazuje nam bilety na autobus, mówiąc że osobiście nas zaprowadzi i wskaże miejsca. Śniadanie pyszne – dawno nie jedliśmy ‘europejskiego’ jedzenia. Wszędzie do tej pory staraliśmy się próbować lokalnej kuchni więc ten wliczony w cenę pokoju tost z masłem, dżemem, jajecznica i kawa smakują wyśmienicie! Tego ranka próbujemy też po raz pierwszy owoc pomelo, zakupiony poprzedniego dnia na straganie z owocami. Wygląda jak wyrośnięty zielony grapefruit (bywają też żółte) w smaku jednak jest mniej ostry i bez goryczy – pycha! Podchodzi do nas właściciel i pyta, czy potrzebujemy hotelu w Bago. Mówimy, że chcemy się tylko trochę pokręcić po najważniejszych atrakcjach i od razu jedziemy do Kalaw. Proponuje, że zadzwoni do swojego znajomego, żeby nam pomógł wszystko zorganizować, kupić bilety, przechować bagaż. Super, czemu nie!

Zjawia się recepcjonista z informacją, że musimy już iść. Dziękujemy gospodarzowi i podążamy za synem do lokalnego autobusu z otwieranymi oknami – co za miła odmiana po klimatyzowanych lodówkach!

Birma Mjanma w drode do Bago 225x300 - Bago

W drodze do Bago

 

Birma Mjanma Kalaw dwrzec autobusowy 1 225x300 - Bago

W drodze do Bago – dworzec autobusowy w Kinpun

 

Birma Mjanma Kalaw dwrzec autobusowy  225x300 - Bago

W drodze do Bago – dworzec autobusowy w Kinpun

Całą drogę siedzę przy otwartym na oścież oknie – na postojach robię zdjęcia. Obrazki są cudowne. Do autobusu podchodzą kobiety i dzieci z misami towarów na głowach. Sprzedają wszystko: owoce, krewetki, jajka wyglądające na przepiórcze, słodycze, kurczaki i wiele innych niezidentyfikowanych produktów.

Birma Mjanma w drodze do bago 8 225x300 - Bago

W drodze do Bago

 

Birma Mjanma Kalaw w drodze do Bago 225x300 - Bago

W drodze do Bago

 

Birma Mjanma Kalaw w drodze do Bago 2 225x300 - Bago

W drodze do Bago

 

Birma Mjanma Kalaw dworzec autobusowy 2 225x300 - Bago

W drodze do Bago

 

Birma Mjanma w drodze do Bago 225x300 - Bago

W drodze do Bago

 

Birma Mjanma w drodze do bago 4 225x300 - Bago

W drodze do Bago

W mijanych wioseczkach toczy się normalne życie. Główne zajęcie to handel. Biegają dzieciaki, dorośli żują betel plując co chwilę brunatną śliną na ziemię. Betel to mieszanka nasion palmy i orzechów zawinięta w liście betelu (pieprzowe). Ma działanie orzeźwiające i oczyszczające przewód pokarmowy. Jednak cierpi na tym bardzo jama ustna. Wszyscy mają od tego mocno zniszczone czano-brązowe zęby. Jest to ponoć czwarta co do poularności używka na świecie (po kafeinie, nikotynie i alkoholu). Co za dziwny nałóg. Ciekawi mnie trochę jak to smakuje ale nie odważę się spróbować.

Birma Mjanma w drodze do bago 5 225x300 - Bago

W drodze do Bago. Skutki zażywania betelu

Mężczyźni chodzą tu w longi  – czyli spódnicy związanej z przodu na supeł. Kobiety mają najczęściej zawiązane na głowach chusty i wysmarowane tanaką twarze. Tanaka to starte w pył na kamieniu gałęzie takanowego drzewa wymieszane z odrobiną wody – ponoć doskonale chroni przed słońcem i bardzo dobrze robi na cerę. Coś w tym musi być – nawet staruszki mają tu nieprawdopodobnie wręcz gładkie buzie. Mnisi chodzą w bordowych szatach, mniszki w różowych – ciekawe co decyduje o kolorze szat w danym kraju – w Tajlandii królował ostry pomarańcz. Mijane pick-upy i ciężarówki napakowane są, jak to w Azji, do granic możliwości a nawet niemożliwości! Miejsca siedzące na dachu czy ‘wiszące’ po bokach pojazdu to norma – może nawet wygodniejsze niż w środku, gdzie ludzie wypełniają każdy centymetr kwadratowy przestrzeni.

Birma Mjanma w drodze do bago 10 300x225 - Bago

W drodze do Bago

 

Birma Mjanma w drodze do bago 7 300x225 - Bago

W drodze do Bago

 

Birma Mjanma w drodze do bago 9 300x225 - Bago

W drodze do Bago

 

Birma Mjanma Kalaw dwrzec autobusowy 4 300x225 - Bago

W drodze do Bago

 

Birma Mjanma w drodze do bago 6 300x225 - Bago

W drodze do Bago

 

Birma Mjanma Kalaw w drodze do bgo 3 225x300 - Bago

W drodze do Bago

 

Birma Mjanma w drodze do bago 11 225x300 - Bago

W drodze do Bago

Kierowca informuje nas, że czas wysiadać. Podróż kosztowała nas 7000 K / os, trwała 3h i była naprawdę super!

Birma Mjanma Bago 300x220 - Bago

Ulice Bago

Już w drzwiach autokaru stoją jacyś Birmańczycy i pytają: ‘Polish? Polish?’. Są przysłani przez znajomego właściciela pensjonatu. Biorą nasze plecaki i pakują na …. kierownice trzech małych motorków! Nas zapraszają do zajęcia miejsca na siedzeniu. No i znowu z braku lepszej opcji robię coś, czego normalnie bym nie zrobiła: wsiadam i jadę bez kasku, na motorze, w szalonej atmosferze azjatyckiego ruchu drogowego, gdzie zasady są umowne i wszystko (włącznie z jazdą od prąd i w poprzek) jest dozwolone. Najpierw bardzo kurczowo trzymam się motorka – ale mój kierowca, zgodnie z obietnicą, jedzie wolno i spokojnie.

Birma Mjanma Bago 3 225x300 - Bago

Nasz środek transportu

 

Birma Mjanma Bago 16 196x300 - Bago

Nasz środek transportu

Dojeżdżamy do jakiegoś sklepu-agencji turystycznej. Tam czeka na nas Birmańczyk specjalizujący się sprzedaży biletów autokarowych. Sprzedaje nam bilety na klimatyzowany autobus o 18.00 do Meiktila za 15000 K/os, mówiąc, że stamtąd co godzinę odchodzą lokalne birmańskie busy do Kalaw. Wydaje się to nam strasznie niską ceną (byliśmy przygotowani na 34 000 K Bago-Kalaw). W tej opcji jakieś 4/5 drogi przejedziemy za mniej niż połowę ceny!). No i godzina jest super – myśleliśmy, że ostatni autobus jest o 14.00 i dojeżdża o 2 w nocy. A tu proszę – zdążymy solidnie zwiedzić Bago i zaoszczędzić na hotelu wysypiając się w autobusie.

Jeden z panów, którzy przywieźli nas z dworca na motorach, okazuje się być przewodnikiem i proponuje nam zwiedzanie do 18.00 na motorkach za 6.500 K/os. Ciągle poniżej budżetu przejazdu – więc nie zastanawiamy się długo. Plecaki zostawiamy pod opieką sklepo-agencji i z biletami w kieszeni wsiadamy na te same motorki.

Najpierw jedziemy do SHWEMAWDAW PAYA – najwyższej pagody w Bago – ma 114 metrów i jest wyższa o 14 metrów nawet od Shwedagon Paya w Yangonie.

 

Birma Mjanma Bago 4 225x300 - Bago

Shwemawdaw Paya

Była wiele razy odbudowywana po licznych katastrofach – za każdym razem coraz wyższa.

Birma Mjanma Bago 5 300x225 - Bago

Shwemawdaw Paya

Pierwsza, zbudowana ponad 1000 lat temu, miała tylko 23 metry i, jak głosi legenda, była miejscem przechowywania dwóch włosów Buddy Guatana. Po latach do kolekcji dołożono święty ząb, a potem kolejny.

Birma Mjanma Bago 20 225x300 - Bago

Shwemawdaw Paya

Przewodnik twierdzi, że na czubku pagody jest prawdziwy ogromny diament. Jesteśmy w stanie w to uwierzyć – Birma słynie z drogocennych kamieni, są tam one tanie i bardzo dobrej jakości – to głownie z ich produkcji czerpie swoje bogactwo wojskowa junta – niestety nie dzieląc się ani z ludem ani z krajem.

Birma Mjanma Bago 17 225x300 - Bago

Shwemawdaw Paya

 

Birma Mjanma Bago 18 176x300 - Bago

Obecny kształt i wysokość pagoda osiągnęła w 1954r. Przypomina trochę stylem świątynie, które widzieliśmy w Tajlandii. Błyszcząca złotem olbrzymia stupa, wyłożone kolorowymi szkiełkami okalające ją miejsca modłów i wypoczynku. Jest tylko trochę mniej zadbana, mniej misterna niż tajlandzkie wymuskane majstersztyki.

Birma Mjanma Bago 21 225x300 - Bago

Shwemawdaw Paya

Po północnej stronie umieszczono kawał starej stupy, którą powaliło trzęsienie ziemi w 1917 r dla upamiętnienia katastrofy.

Birma Mjanma Bago 22 225x300 - Bago

Shwemawdaw Paya

Ze świątyni przewodnik prowadzi na spacer zadaszonym pasażem.

Birma Mjanma Bago 24 234x300 - Bago

 

Birma Mjanma Bago 6 300x225 - Bago

Zatrzymujemy się przy Birmance sprzedającej Torti – egzotyczny, pyszny orzeźwiający owoc. Rośnie na pobliskich drzewach palmowych, które pokazuje nam przewodnik. Kosztuje 200 K/sztuka plus dostajemy gratis po szklaneczce soku z palmowego drzewa Torti czyli ‘naturalnego piwa’. Jest naturalnie gazowany i smakuje jak podpiwek, chociaż w kolorze przypomina raczej lemoniadę.

Birma Mjanma Bago 27 225x300 - Bago

Birma Mjanma Bago 26 225x300 - Bago

Pasażem docieramy do świątyni HINTHA GON PAYA–  świątyni Natów.

Birma Mjanma Bago 33 300x225 - Bago

Hintha Gon Paya

 

Birma Mjanma Bago 30 300x225 - Bago

Hintha Gon Paya

 

Birma Mjanma Bago 29 300x225 - Bago

Hintha Gon Paya

 

Naty to duchy żyjących kiedyś niezwykłych ludzi, które po śmierci posiadają pewną władzę nad grupą ludzi lub konkretnymi rzeczami jak wioski, drzewa, jeziora, góry. W XI wieku król Paganu Anawrahta, który zjednoczył całą Birmę w jedno królestwo, uczynił buddyzm Theravady religią narodową. Jednak ówczesna ludność nie zapomniała z dnia na dzień, o Natach, astrologii i alchemii, które od wieków kultywowała. Do dziś kult duchów koegzystuje więc z buddyzmem, a zapalając kadzidło Buddzie nie zaszkodzi też przecież złożyć ofiarę lokalnemu Natowi. Najważniejszych Natów jest 37 i z każdym związana jest jakaś opowieść. Najpotężniejsze z nich mieszkają na Mont Popa, kilkadziesiąt kilometrów od Baganu.

Birma Mjanma Bago 31 225x300 - Bago

Hintha Gon Paya

Idziemy prosto do sali, w której akurat odbywa się ceremonia. Mocno wymalowany, przebrany za kobietę mężczyzna z dolarami we włosach tańczy wymachując jakimiś złotymi przedmiotami. Taniec obserwuje tłumek ‘wiernych’, którzy uczestniczą w ceremonii odpowiadając na pytania mistrza ‘tak, tak, tak’ lub ‘nie, nie, nie’. Obrazu dopełnia dziwna, psychodeliczna muzyka grana na żywo przez obecny tam zespół: pan śpiewający do mikrofonu wali w ogromny bęben – ciszej, głośniej, wolniej, szybciej; inny wali w cymbały. Mistrz ceremonii w przerwach tańca zwraca się do dwóch pań, które wciskają banknoty do trzymanego w ręce złotego przedmiotu, dotyka ich, coś mamrocze i kontynuuje taniec.

Birma Mjanma Bago 7 213x300 - Bago

Ceremonia

 

Birma Mjanma Bago 28 225x300 - Bago

Przewodnik tłumaczy nam, że ludzie pragnąc zapewnić sobie szczęście i powodzenie w biznesie przychodzą tu, płacą mistrzowi ceremonii a on wykonuje w ich imieniu rytualny taniec. Zwykli ludzie nie potrafią zrobić tego sami, więc płacą za pośrednictwo. Seba dziwi się, że panie-biznesmenki w to wierzą, ale w sumie czym to się różni od chrześcijańskich sakramentów: też płacimy za polanie dziecka H2O i wrzucamy ubranemu w czarną sukienkę panu na tace takie same pieniądze jakie panie wkładają do złotej skarbonki pana w różowej sukience. Szkoda, że nie możemy zostać dłużej – w życiu czegoś takiego nie widziałam. Wyglądało to tak niezwykle, że gdybyśmy nie trafili tu niezaplanowanie to podejrzewałabym, że to przedstawienie ustawione pod turystów.

Birma Mjanma Bago 8 300x225 - Bago

Kolejny punkt zwiedzania to Snake Monastery czyli Świątynia Węża. Leży tam sobie 120 letni ogromny pyton – prawdopodobnie największy na świecie. Legenda głosi, że jest to zreinkarnowany zwierzchnik klasztoru w Hsipaw. Pozwolono mu powrócić na ziemię pod postacią węża pod warunkiem, że nigdy nie wyrządzi krzywdy żadnej istocie. Odkąd zszedł tu z gór okolice zmieniły się z cmentarzysk w prosperujące i szczęśliwe tereny a wężowi w dowód wdzięczności wybudowano świątynie.

Birma Mjanma Bago snake monastery 225x300 - Bago

Świątynia węża

Obecnie jest to bardzo popularne miejsce pielgrzymek – wypowiedziane nad wężem życzenia podobno zawsze się spełniają. Zobaczymy 🙂 Wężem opiekował się przez długie lata niedawno zmarły mnich, którego zdjęcia znajdują się w świątyni. Przewodnik mówi nam, że w poprzednich wcieleniach wąż był córką owego mnicha. Kiedy odwiedzamy świątynie wąż akurat zmienia skórę i leży nieruchomo w otwartej gablocie. Każdy ruch sprawia mu ból. Obok znajduje się basen kąpielowy, do którego normalnie przypełza, kiedy ma na to ochotę, a opiekujący się świątynią mnisi pieczołowicie go szorują.  W czasie zmiany skóry wąż rezygnuje z higieny – w końcu po co ma myć coś co zaraz z siebie zrzuci.

Ze świątyni jedziemy do manufaktury słynnych birmańskich cygaretek: Cheroot. Na podłodze w ciemnym, drewnianym domu siedzą same kobiety i zawijają tytoń i tamarynd (ponoć nasączony alkoholem) w liście drzewa Cheroot. Na koniec naklejają na cygaretkę naklejkę ze znakiem firmowym fabryki.

Birma Mjanma Bago cheroot produkcja 2 300x225 - Bago

Skręcanie cheeroot’ów

 

Birma Mjanma Bago cheroot e1518158300409 300x225 - Bago

Przewodnik mówi, że kobiety i dziewczynki z fabryki pochodzą głównie z okolicznych wiosek. Przyjeżdżają tu na pięć dni zwijać Cherooty, śpią w tej samej sali, jedzenie zapewnia im ‘dyrektorka’ fabryki.

Birma Mjanma Bago cheroot produkcja  225x300 - Bago

Produkcja cheroot’ów

W pomieszczeniu kręci się też cała gromada malutkich dzieciaczków – pewnie nie miał się nimi kto zaopiekować, więc mamy i siostry zabrały je ze sobą do pracy. Wszyscy są niezwykle ciepli, uśmiechnięci i zainteresowani nami prawie tak samo jak my nimi. Chcą wiedzieć skąd jesteśmy, jak mamy na imię, ile mamy lat, kim dla siebie jesteśmy itd.

Birma Mjanma Bago cheroot produkcja 3 300x225 - Bago

Jedna z dziewczynek przygotowuje specjalnie dla nas tanakę. Widzimy jak szoruje kawałkiem drewna o kamienną podstawkę mieszając proszek z odrobiną wody. Kilka minut później tanaka jest już gotowa.

Birma Mjanma Bago thanaka 300x225 - Bago

Przygotowanie thanaki, która chroni twarz przed słońcem

Dziewczynki smarują nam twarze i wachlują małymi wachlarzykami, żeby szybciej zaschło.

Birma Mjanma Bago cheroot produkcja 4 300x225 - Bago

 

Nasz przewodnik rozdaje dziewczynkom zdjęcia, które wydrukował dla kobiet jakiś turysta – radość i podniecenie jest ogromne! Zdjęcia przechodzą z rąk do rąk, każdy chce zobaczyć siebie i innych uwiecznionych na kawałku papieru. Szkoda, że nie mamy czasu też tego zrobić. Dzieciaki i kobiety same ustawiają się do zdjęć a nawet o nie proszą – tylko po to, żeby chociaż na chwilę zobaczyć się na ekranie aparatu.

Birma Mjanma Bago dzieci 225x300 - Bago

 

Birma Mjanma Bago cheroot produkcja 5 225x300 - Bago

 

Dostajemy wiązkę cygaretek w prezencie. W podziękowaniu za cudownie ciepłe przyjęcie, za radą naszego przewodnika, kupujemy po kokosowej bułeczce każdej pani. Justyna wręcza je ‘dyrektorce’, która rozda je potem wszystkim paniom.

 

Birma Mjanma Bago 40 225x300 - Bago

Następnie panowie zawożą nas na lunch. Zapraszamy do stołu naszych kierowców. Zadajemy przewodnikowi mnóstwo pytań – o edukację, o służbę zdrowia, o model rodziny. Na niektóre odpowiada wymijająco – ale trudno się dziwić, po co ma ryzykować. Ponoć w Birmie podsłuchują nawet żebracy a więzienia i kamieniołomy są ciągle pełne więźniów politycznych. Najbardziej dziwi mnie, gdy mówi, że w Birmie ludzie mają mało dzieci – tylko jedno, dwa lub troje – maksimum do utrzymania za młodu i minimum, żeby zapewnić sobie opiekę na stare lata. W kraju w którym służba zdrowia jest luksusem to dosyć ryzykowne podejście. Jedzenie jest bardzo dobre a knajpa bardzo tania – za 6 głównych dań, przystawki i sałatki, dwa piwa, colę i dzbanek herbaty płacimy 11 000 Kyatów.

Po lunchu jedziemy obejrzeć cztery ogromne siedzące posągi Buddy odwrócone plecami do siebie, patrzące na wszystkie cztery strony świata. Obok znajduje się ogród Buddów. Są tam wszyscy do tej pory objawieni – siedzą na maluśkich placykach, wszyscy w tej samej pozycji. Jest też kilka wolnych miejsc – siadamy, żeby sprawdzić, czy to aby nie my 🙂 Niestety ziemia nie zadrżała, nie zlecieli się mnisi ani nikt nam nie dał żadnych innych znaków więc jedziemy dalej obejrzeć najdłuższego leżącego Buddę na świecie.

 

Birma Mjanma Bago 42 300x225 - Bago

Ma 75 metrów długości i jest zupełnie nowiusieńki: metalowa konstrukcja zalana cementem, zagipsowana i pomalowana na ostry żółty kolor. Taki on trochę kiczowaty no ale duży jest. Przewodnik mówi nam, że jest ciągle niedokończony ponieważ czeka na pojawienie się na ziemi nowego Buddy. Gdy Budda się objawi, dokończą posąg oraz otworzą jego wnętrze jako świątynie dla wiernych. Póki co, Budda ma w pleckach dziurę zabitą dechami 🙂

Birma Mjanma Bago 43 300x225 - Bago

Następnie jedziemy obejrzeć prototyp modernistycznej wersji, którą właśnie obejrzeliśmy, czyli 55 cio metrowy posąg leżącego Buddy znajdujący się w świątyni SHWETHALYAUNG. Jest on o 9 m dłuższy od posągu, który widzieliśmy w Wat Pho w Bangkoku.

 

Birma Mjanma Bago 11 225x300 - Bago

Shwethalyaung Paya

 

Mały palec mierzy aż 3m! Posąg przedstawia pozycję odpoczynku w przeciwieństwie do pozycji śmierci – a można to poznać po szeroko otwartych oczach i nierówno ułożonych stopach.

Birma Mjanma Bago 10 300x225 - Bago

Shwethalyaung Paya – palec buddy ma 3 m wysokości 🙂

Przewodnik opowiada nam jego legendę: dawno temu zły król Mgadeikpa wysłał swojego syna na polowanie, gdzie spotkał on dziewczynę z rodu Mon, w której się zakochał i postanowił poślubić. Wybranka była Buddystką i odmówiła pokłonienia się pogańskiemu bóstwu króla. Król się wściekł i kazał oboje uwięzić i zgładzić. Jednak wtedy posąg jego pogańskiego bożka pękł i rozsypał się w kawałki. Król zdał sobie sprawę, że podjął złą decyzję, wypuścił uwięzionych, kazał swojemu ludowi przejść na buddyzm i wybudować ten właśnie ogromny posąg. Cała ta historia jest też wymalowana na wiszących na ścianach obrazach.

Kolejny punkt wycieczki to fabryka Longi, w której wyrabia się materiał na lokalne spódnice, które noszą tu zarówno kobiety jak i mężczyźni. Przy prostych krosnach siedzą Birmanki i tkają wyuczone wzory. Szkielet materiału z pionowymi czarnymi włóknami przygotowuje wcześniej pani, która z wielu szpulek nawija nici na podstawę krosen. A, z kolei, nici na szpulki nawija wcześniej dziewczynka pracując na czymś w rodzaju krosna ale zrobionego z kół rowerowych.

Birma Mjanma Bago 13 300x225 - Bago

fabryka longi

Wszystko działa jak w zegarku, praca wre i nie ustaje nawet na sekundę. Panie są takie zapracowane, że nie mają czasu z nami porozmawiać. Przechadzamy się więc tylko po fabryce i jedziemy do ostatniej już tego dnia atrakcji.

To XV wieczna KYAIK PUN PAYA – czyli jeszcze jedna świątynia z czterema 27 metrowymi siedzącymi Buddami o twarzach skierowanych w cztery strony świata. Wiąże się z nią legenda o czterech siostrach, które obiecały sobie, że nigdy nie wyjdą za mąż. Jednak jedna z nich złamała obietnicę i od tej pory jeden posąg ciągle pękał i się walił. Pracowało nad nim wiele architektów ale nie potrafili go naprawić – po każdej odbudowie pękał na nowo. W końcu któryś wpadł na pomysł, żeby lekko zmodyfikować jego oczy. Rozwiązanie okazało się trafne i Budda stoi do dziś, tylko jako jedyny ma kolorowe oczy.

Birma Mjanma Bago 41 225x300 - Bago

Skuterki odwożą nas do sklepu-agencji, gdzie zostawiliśmy plecaki.

Birma Mjanma Bago 12 300x194 - Bago

Siadamy sobie na ławeczce, kupujemy w sklepie piwko i czekamy aż wskazany nam pan zawiezie nas na dworzec autobusowy. Obserwujemy główną ulicę Bago. Ruch duży i, jak to w Azji, chaotyczny. Obok malutki chłopczyk kopie z bratem piłkę a raczej zgniecioną puszkę po coca-coli. Wyciągamy z wora przywiezionych gadżetów piłeczkę i dajemy maluchowi. No i zepsuliśmy zabawę: chłopczyk nie chce już grać, piłeczkę przytula kurczowo do piersi – ale wygląda na ucieszonego z prezentu.

O 18.00 umówiony pan zabiera nas, Niemkę i Francuza do pick-up’a i wiezie na dworzec. Na dworcu kolejna godzina czekania i kolejne piwko. W między czasie wyłączają prąd. Na szczęście mamy zawsze pod ręką czołówki. Siedzimy chwilę w ciemnościach ale po chwili kolejne sklepy i agencje uruchamiają swoje generatory. O 19.15 wsiadamy w końcu do autobusu i natychmiast zasypiamy.

O przygodach w drodze do Kalaw i w Kalaw możecie przeczytać tutaj

Przepraszamy, ale obecnie brak jest możliwości komentowania.