Ostatnie wpisy
+48 605 24 24 20
fantour@fantour.eu
+48 605 24 24 20
Top
FanTOUR  / Nasze Podróże  / Tajlandia  / Ayutthaya
Tajlandia Thailand Wat Chai Wattanaram Temple leżący budda - Ayutthaya

Ayutthaya

 

Tajlandia Artykuły

Kraina uśmiechu

Targowa Tajlandia

Oświecony, czyli budda

Rajskie, tajskie odprężenie

Pat(ta) Thai na stricie

Subiektywny ranking tajskich wysp

 

Ayutthaya Dzień po Dniu

Ayutthaya

05 marca 2010

Do Ayutthaya wybieramy się z Bangkoku ze zorganizowaną wycieczką wykupioną w Biurze Podróży. Zaczynamy bardzo wczesną pobudką o 5.00. Przed wyjazdem chcemy jeszcze zjeść śniadanie na parterze naszego hotelu i musimy podejść kilkadziesiąt metrów do sąsiedniego hotelu na naszej ulicy skąd ma nas odebrać kierowca. Na śniadanie schodzimy o 5.30 – znowu nie ma espresso (tak trudno naprawić ekspres???) wiec znów zamawiamy paskudną kawę z ekspresu przelewowego. Ja jem miseczkę świeżych owoców polanych jogurtem a Seb tosty z kurczakiem. Kupujemy tez szklankę orzeźwiającego napoju z egzotycznego owca o nazwie, której nie udało mi się zapamiętać. Oboje wychodzimy zadowoleni, no może poza kawą.

Tajlandia Thailand Bangkok Sawadee Guest House Rabmutree 300x225 - Ayutthaya

Rambutree Rd Sawasdee Guest House

W knajpie o tej porze głównie niedobitki z wczorajszych imprez – prawie sami panowie w towarzystwie Tajek. W naszym hostelu jest tabliczka: No Thais in Rooms (czyli Tajom do pokoi wstęp wzbroniony). Panowie albo chcą tylko porozmawiać albo są z innych hoteli a do naszej restauracji przyszli na kolacje i drinka. Stolik obok siedzi mocno wstawiony Anglik z mocno wstawiona Tajką. Bardzo głośno dyskutują na bardzo poważne tematy: religii, kultury, tolerancji. Przy innym stoliku siedzi Szwajcar – zupełnie trzeźwy i poważny tak jak i jego Tajka. Jedzą bardzo późną kolacje, bo na śniadanie ich posiłek raczej nie wygląda. Wyglądają jakby siedzieli razem za kare – pewnie są w trakcie obowiązkowej kurtuazyjnej sponsorowanej kolacji przed lub po wspólnej wizycie w hotelu.

Tajlandia Thailand Bangkok Sawadee Guest House Rabmutree 7 300x225 - Ayutthaya

Rambutree Rd Sawasdee Guest House

Ogólnie dzielnica absolutnie nie śpi. Snuje się trochę podpitych ludzi z otwartymi butelkami piwa w rękach (można tu legalnie pic alkohol na ulicy), chodzą turyści z plecakami, którzy właśnie przyjechali i szukają hotelu, lub właśnie wyjeżdżają i szukają taksówki.  Tajowie pchają swoje stragany na kolkach,  mnisi mają właśnie swój poranny ‘żebraczy’ obchód. W ramach kolekcjonowania dobrych uczynków Tajowie wrzucają mnichom pieniądze do okrągłych, dość dużych złocistych baniaków lub/i wręczają plastikowe siateczki pełne jedzenia. Po tym procederze kłaniają im z szacunkiem w podziękowaniu, że otrzymali możliwość poprawienia swojej karmy. Wszystko odbywa się w milczeniu. Mnisi chodzą tak na boso przez cały poranek i chowają zdobycze pod fałdami swoich pomarańczowych o tej porze roku habitów.

Tajlandia Thailand Bangkok Rambutree Street 300x225 - Ayutthaya

Rambutree Rd Sawasdee Guest House

Po śniadaniu jeszcze krótka wizyta na Khao San Road we wszechobecnym Seven Eleven w celu zakupu wody na wyjazd oraz zimnego espresso w puszcze (może będzie lepsze niż hotelowa lura), krótka wizyta w bankomacie i idziemy na miejsce zboru. Kierowca jest idealnie punktualny. Wsadza nas do busa i jedziemy po kolejne osoby przy okazji przejeżdżając jeszcze dwa razy obok naszego hotelu (system nie do ogarnięcia). Po zapełnieniu busa jedziemy przesiąść się do dużego autokaru i wyruszamy w drogę do Ayutthaya.

W autokarze wita nas nasz tajski English-speaking przewodnik, który po angielsku mówi z takim akcentem, że nawet  Seb tym razem nie daje rady. Rozumiemy ogólnie może 25% przekazu – domyślając się kolejnych 10%  – reszta informacji niestety nas omija.

Krajobraz tym razem zupełnie inny niż w drodze do Kanchanaburi. Widzimy wioski i wioseczki – prawie wszystkie domki stoją na palach.

Jedne bardziej ‘wypasione’ z samochodami zaparkowanymi miedzy palami, odmalowane, czyściutkie i porządne inne sklecone z byle czego, nierówne, wyglądające jakby miały się zaraz zawalić – ale na pewno zamieszkane o czym świadczyły przedmioty codziennego użytku rozwieszone na, przy i pod domostwem oraz zwierzęta kręcące się w pobliżu.

Mieszkańcy chyba w większości w pracy. Widzimy mnóstwo rolników uprawiających pola. Najbardziej podobają nam się pola zanurzone w wodzie, po których jeżdżą maluśkie i bardzo proste pługi z parasolkami w zestawie.

Tajowie nawigują długim palem – szczególnie musza się namęczyć gdy chcą zawrócić o 180 stopni i ‘zaorać’ sąsiedni pas.

Mijane wioseczki są zróżnicowane: chińskie, muzułmańskie, buddyjskie, hinduskie, bardziej lub mniej bogate, ale świątyń jest w nich zdecydowanie więcej niż kościołów w Polsce.

To właśnie po architekturze świątyń rozróżnia je nasz przewodnik. Większość z mijanych domów posiada domki dla duchów. Z tego co rozumiemy naszego przewodnika stawia się duchom osobne domy, żeby mogły w nich spokojnie mieszkać i nie wpraszały się do domów żyjących.  Niestety nie zatrzymujemy się nigdzie po drodze wiec tych widoków nie uwieczniliśmy na zdjęciach – przez przyciemnianą szybę autokaru nie wiele można było zarejestrować.

Punktem pierwszym wycieczki jest Bang Pa In Palace – pałac letni Króla Tajlandii, ok. 20 km od Ayutthaya. Miejsce bajkowe – trawa przystrzyżona jak od linijki, wszędzie przepiękne kolorowe kwiaty i drzewa, krzewy przycięte na kształt słoni, węży, królików, żab… ogólnie spacer w królewskim parku to naprawdę przyjemność dla oka i obiektywu. Jest trochę jak w warszawskich Łazienkach ?

 

Tajlandia Thailand summer palace Bang Pa In Palace 300x225 - Ayutthaya

Bang Pa In Palace królewski letni pałac

 

Tajlandia Thailand summer palace Bang Pa In Palace 1 300x225 - Ayutthaya

Bang Pa In Palace letni pałac królewski

Zwiedzamy tam też budynek Phra Thiang Wehat Chamrun o typowo chińskiej architekturze – czerwień, czerń i złoto aż bije po oczach. Jest tam ekspozycja chińskich mebli i wystroju pokoi o różnym przeznaczeniu – od salonów po sypialnie. Niestety nie zrozumieliśmy przewodnika skąd i dlaczego się tam znalazł (kompletnie nie pasuje do reszty). W jego opisie przewijały się kilka razy słowa ‘prezent’, ‘król’, ‘chińscy kupcy’.

Tajlandia Thailand Phra Thiang Wehat Chamrun 300x225 - Ayutthaya

Phra Thiang Wehat Chamrun

Można wejść jeszcze do kolorowej wieżyczki, przypominającej latarnie morską, z której rozciągają się piękne widoki na ogród i budynki królewskie, do których turyści wstępu nie mają. Trzeba pokonać kręte i wąskie schody – ale nie jest to zbyt meczące i na pewno warto – można zrobić bardzo malownicze zdjęcia. Wieżyczka też tam właściwie nie pasuje – wygląda bardzo europejsko.

 

Tajlandia Thailand latarnia 300x225 - Ayutthaya

Trafiliśmy w ogóle na dzień wycieczek szkolnych – przez cały dzień co chwile mijają nas, doganiają, wyprzedzają grupy tajskich dzieciaków w jednakowych dla danej grupy mundurkach. Mijały nas grupy białe, żółte, fioletowe, niebieskie, amarantowe… Widok był dość zabawny: dzieci i tak trudne dla nas, farangów, do rozróżnienia ze względu na swoją rasę (nam nawet dorośli Tajowie wydawali się tacy sami – ciężko było rozróżniać recepcjonistki, kelnerów, kierowców), dodatkowo identycznie ubrane i poruszające się w zwartej zdyscyplinowanej kupie. Dane obiekty, na przykład mostek, altana, alejka – zalewała fala identycznych postaci – co chwila w innym kolorze. To co nas zaintrygowało najbardziej to jak one odnajdują swoje jednakowe dla danej grupy buty, które trzeba zostawiać przed wejściem do świątyń czy innych obiektów???

W sumie w na terenie pałacu są tak odmienne architektonicznie budynki, że nie wiadomo właściwie czy to Tajlandia, Europa czy Chiny. Wszystko w jednym miejscu. Ale spacerowało się miło.

Tajlandia Thailand 300x225 - Ayutthaya

Z pałacu jedziemy już do Ayutthaya obejrzeć pierwszą świątynie Wat Chai Wattanaram w stylu Khmerskim. Jest  imponująca! Najpierw leżący budda – ale o wiele mniejszy niż ten w Wat Pho w Bangkoku i zrobiony (jak wszystkie posążki buddy w tej świątyni) z kamienia.

Tajlandia Thailand Wat Chai Wattanaram Temple leżący budda 300x225 - Ayutthaya

Leżący budda

Potem wspinaczka po stromych schodach głównej pagody. Wieży gdzie w najwyższym, dostępnym punkcie znajduje się ciemna maleńka kapliczka z posążkami buddy a w niższych partiach dostępne są tarasy z przepięknym widokiem na cały kompleks.

Tajlandia Thailand Wat Chai Wattanaram Temple  225x300 - Ayutthaya

Na koniec spacer wzdłuż ustrojonych w żółte szaty posążków okalających główna świątynie.

Tajlandia Thailand Wat Chai Wattanaram Temple 2 300x229 - Ayutthaya

I przejazd do kolejnej świątyni, Wat Phra Sri Sanphet.

Tajlandia Thailand Wat Phra Sri Sanphet 300x234 - Ayutthaya

Wat Phra Sri Sanphet

Wat Pha Sri Sanphet to właściwie malownicze ruiny. Posążki, które w niej ocalały rzadko są kompletne – nie maja głów czy rak ale spacer po ruinach bardzo przyjemny. Sama świątynia bardzo fotogeniczna.

Tajlandia Thailand Wat Pha Sri Sanphet 300x267 - Ayutthaya

Wat Phra Sri Sanphet

20 metrów obok znajduje się czynna świątynia z pomalowanym na złoto posagiem buddy – jeżeli dobrze zrozumieliśmy przewodnika – tak naprawdę zrobionego z mosiądzu.

Tajlandia Thailand Wat Pha Sri Sanphet 3 300x225 - Ayutthaya

Wat Phra Sri Sanphet

W pobliżu świątyń jest mały stragan, gdzie zadziwiają nas ceny – połowę niższe niż w Bangkoku – a można się domyśleć, że jeszcze i tak mocno wywindowane z powodu bliskości jednych z ważniejszych atrakcji turystycznych Ayutthaya.

Tajlandia Thailand Ayutthaya stragany 300x239 - Ayutthaya

Niestety to nie nasz czas na zakupy. Kupione przedmioty musielibyśmy jeszcze wozić przez kolejne 3 tygodnie w plecakach. Kupujemy więc tylko przepyszny lodowato zimny sok świeżo wyciśnięty z mandarynek i pakujemy się do autokaru.

Autokar zawozi nas na statek i rejs powrotny do Bangkoku. I tu ogromne rozczarowanie: myśleliśmy, że będzie to rejs statkiem z otwartym pokładem, z którego będziemy mogli podziwiać brzeg rzeki Chao Phraya i zmieniający się płynnie krajobraz z wiejskiego na miejski. Dodatkowo liczyliśmy na podsmażenie się na słoneczku i powdychanie rzecznej bryzy. Niestety pakują nas do klimatyzowanej pływającej luksusowej restauracji!

Otwarte są może 2 m kwadratowe na dziobie, które okupują kolejno palacze. No wiec zdjęć nie ma, jedzenie wcale nie powala, 2,5 h rejs nudny jak diabli – bo co to za przyjemność siedzieć w zamkniętej puszce i patrzeć na brzegi znad stolika przez ramie turystów siedzących przy szybie.

Tajlandia Thailand Chao Phraya 4 300x210 - Ayutthaya

Rejs po rzece Chao Phraya

Na domiar złego małe piwo kosztowało 140 BTH – czyli okropne zdzierstwo! Nauczka dla innych: koniecznie sprawdzić jakiego rodzaju statkiem są powrotne rejsy. Płynąc widzieliśmy też takie, na jakie sami mieliśmy ochotę: na pierwszym poziomie klimatyzowana restauracja, ale na dachu otwarty pokład, gdzie można po obiedzie spędzić miło czas.

Tajlandia Thailand Chao Phraya cruise 300x225 - Ayutthaya

Rejs po Chao Phraya

Pomimo tego, że mijamy po drodze molo, znajdujące się 5 min spaceru od naszego hotelu spływamy rzeką dużo dalej i w okropnych korkach busiki odwożą nas do hoteli, na co tracimy prawie godzinę.

Tajlandia Thailand Bangkok traffic 300x150 - Ayutthaya

Dla zachowania równowagi pyszną kolację jemy w ulicznej gar-kuchni gdzieś w pobliżu Khao San. Po krótkim spacerze wracamy do hotelu. Dziś dzień pakowania – jutro wyruszamy do Kambodży.

Zamawiamy taksówkę w recepcji i idziemy położyć się do pokoju.

O naszej wyprawie do Kambodży można przeczytać tutaj

Przepraszamy, ale obecnie brak jest możliwości komentowania.