10 Atrakcji Sumby – 10 powodów, by się zakochać
Sumba – zapomniany raj Indonezji, który musisz zobaczyć
W Indonezji ciągle jeszcze są miejsca, w których czas się zatrzymał. Sumba to jedna z tych wysp – dzika, autentyczna i wolna od tłumów turystów. Tu nie znajdziesz Instagramowych tłumów, beach clubów czy barów z widokiem na zachód słońca. Znajdziesz za to… siebie. I prawdziwe Indonezyjskie życie – niespieszne, tradycyjne, duchowe.

To kierunek dla odkrywców – takich, którzy zamiast resortu wybiorą nocleg w tradycyjnym domu, zamiast spa – kąpiel w turkusowej lagunie, a zamiast pamiątki z bazaru – doświadczenie, które zostanie z nimi na zawsze.
Lotnisko jak przystanek, czyli jak wygląda początek przygody
Wszystko zaczyna się już po przylocie na lotnisko Tambolaka, które bardziej przypomina prowincjonalny dworzec niż międzynarodowy port lotniczy. Punktualność to pojęcie względne – bo na Sumbie nikt się nigdzie nie spieszy.

Nie ma tu rękawów lotniskowych, eskorty, nawet bramek. Po prostu wychodzisz z samolotu i zaczynasz podróż – tak, jakbyś wysiadał z autobusu na przystanku. Na lotnisku można kupić oryginalne, ręcznie robione pamiątki.

Dzikość i przestrzeń – dwa razy większa od Bali, a jakbyś był sam
Sumba jest ponad dwa razy większa od Bali, ale mieszka tu ledwie 700 tysięcy ludzi. Jej powierzchnia to 11 tysięcy kilometrów kwadratowych. Statystycznie to nieco ponad 60 osób na kilometr kwadratowy – i faktycznie, przez długie godziny można nie spotkać nikogo.

Tylko Ty, krajobraz i natura. Są też takie, gdzie kilkunastoosobowe rodziny gnieżdżą się jedna przy drugiej na wybranym skrawku ziemi.

Ale uwaga – Google Maps zawodzi. Nie wszystkie drogi są oznaczone. Niektóre prowadzą donikąd, inne – dawno przejęte przez roślinność – kończą się zaskakująco. Zwiedzanie z lokalnym kierowcą to must-have, jeśli nie chcesz zmarnować dnia (i paliwa). Nasz kierowca znał tam każdy kamień i każdą dziurę.

Jeżeli jednak ktoś lubi sobie trochę pobłądzić, jazda po drogach Sumby jest bardzo przyjemna. Ruch jest znikomy. Główne drogi są w większości w dość dobrym stanie, chociaż bywają bardzo wąskie. Kierowcy są raczej uważni i przyjaźnie nastawieni. Uczestnikami ruchu są przede wszystkim skutery. Nierzadko prowadzą je dzieciaki. Wychowywane na nich od małego, potrafią całkiem umiejętnie nad nimi panować.
Miejsce, gdzie groby są częścią krajobrazu
Na Sumbie nie ma cmentarzy. Grobowce znajdują się tuż obok domów, w przydomowych ogródkach, na środku wiosek, na plażach, wśród pól ryżowych. Miejsca pochówku wybierane są dowolnie przez chowającą zmarłego rodzinę. W tradycyjnych wioskach skupiska grobowców często stanowią centralny punkt osady.
Ciekawostka? Ciała układane są w pozycji embrionalnej i zawijane w tradycyjny ikat co symbolizuje przygotowania do ponownego odrodzenia w świecie zmarłych, jakim jest niebo Marapu. Śmierć dla Sumbijczyków oznacza początek życia wiecznego w niebie. Rytualne pogrzeby to ogromne wydarzenia – z ofiarami ze zwierząt i krwawymi ceremoniami, które mają zapewnić obfite plony. Poświęcane są kury, prosiaki, bawoły. Największą i najcenniejszą ofiarą jest koń. Po rytualnej rzezi krwią ofiar skrapiane są pola uprawne. Sumbijczycy wierzą, że zapewni to żyzność gleby i obfitość zbiorów.

Natomiast z serc ofiar przygotowuje się specjalną zupę przeznaczoną dla duchowego przywódcy wioski nazywanego Rato. Potrafi z niej odczytać przyszłość, głównie wielkość zbiorów, ale też ważne wydarzenia czekające rodzinę zmarłego.
To, co wyróżnia Sumbę spośród innych indonezyjskich wysp, jest powszechna wiara chrześcijańska. Kościoły katolickie, budowane zwykle w czynie społecznym, są ośrodkami wsparcia dla lokalnych społeczności i ośrodkami wspólnoty. Jednak chrześcijaństwu z powodzeniem współtowarzyszą animistyczne wierzenia w duszę przedmiotów, roślin, drzew, zwierząt.
Festiwal Pasola – wojna, konie i robaki z oceanu
Kiedy lecieć? Na Sumbie obficie pada zwykle od listopada do kwietnia. Jeżeli dodać do ulewnego deszczu fatalny stan dróg, przemieszczanie po wyspie może być nieco utrudnione. Zdecydowanie lepiej wybrać się na Sumbę w porze suchej. Jest tylko jedno ALE festiwal Pasola.
Jedno z najbardziej spektakularnych wydarzeń na Sumbie – Pasola – to rytualna „bitwa” na koniach, z drewnianymi włóczniami. Uczestnicy pędzą galopem, walcząc o honor, urodzaj i błogosławieństwo przodków.
Festiwal odbywa się, gdy na brzegu pojawią się morskie robaki nyale – znak, że duchy pozwalają na święto. Dokładną datę ogłasza się zaledwie tydzień przed – więc udział to kwestia szczęścia (albo… FanTOUR 😉). Przypłynięcie robaków symbolizuje odwiedziny duchów zmarłych przodków oraz ich oficjalne zezwolenie na organizację festiwalu.
Zgodnie z animistycznymi wierzeniami Sumbijczyków ilość robaków predestynuje wielkość nadchodzących żniw. Im więcej robaków, tym obfitsze zbiory. Ich brak lub niewielka liczba to bardzo zły omen.
Sumba słynie z hodowli koni. Konie są symbolem statusu społecznego i popularnym środkiem transportu. Są tańsze od skuterów i każde dziecko potrafi tu na nich jeździć. Są nieco mniejsze, niż te dobrze nam znane, bardziej przypominają kuce.
10 Atrakcji Sumby – 10 powodów, by się zakochać
1. Laguna Weekuri

Krystaliczna, słona woda otoczona zielenią i skałami. Naturalny basen – idealny do kąpieli i zdjęć. Otoczone skałami i bujną, zieloną roślinnością tworzy wspaniałą naturalną kompozycje. Jej piękno można podziwiać ze szczytu skał i otaczających punktów widokowych lub zejść skalnymi schodkami nad samą taflę wody. Można wykąpać się z lokalnymi dzieciakami, które wskakują do niej z kilkumetrowych skalnych półek.

Woda w jeziorze jest słona, ponieważ ukrytymi kanałami łączy się z oceanem. Pomimo tego przewodnik twierdzi, że miejscowi łowią w niej węgorze.
2. Plaża Mandorak

Dzika, niemal bezludna. Raj dla surferów i samotników. Plaża jest rzeczywiście oszałamiająco piękna! Brak tu jakiejkolwiek infrastruktury i ingerencji człowieka. Lokalni mieszkańcy łowią krewetki. Ci bardziej przedsiębiorczy sprzedają turystom świeże kokosy. Woda jest bardzo długo płytka, sięgająca kolan. Niestety im głębiej, miękki piasek pod stopami coraz częściej przecinają ostre skały.
3. Wioska Ratenggaro
Nazwa wioski wywodzi się od słów ‘rate’ oznaczających grobowiec i ‘garo’, czyli nazwy plemienia, które pierwotnie zamieszkiwało ten teren. We wiosce znajduje się ponad 300 kamiennych grobowców, w których pochowano i dalej chowa się zmarłych.

W betonowych blokach umieszczone są drzwiczki, przez które dokłada się kolejnych członków klanu. Między grobowcami wybudowano tradycyjne domy z bardzo charakterystycznymi spadzistymi dachami, pokrytymi strzechą z łodyg ryżu. Wysokość dachu domu oznacza status społeczny jego mieszkańców. Im wyższy dach, tym ważniejsza pozycja we wiosce. Niemniej jednak wszystkie są bardzo wysokie i mierzą średnio od 15 do 20 metrów.

Sam dom, nazywany Uma Kelada, podzielony jest na strefy. Poziom najniższy, tuż przy gruncie, pod główną podłogą, przeznaczony jest dla zwierząt. Na poziomie pierwszym, głównym, urzędują (wioska jest w dalszym ciągu zamieszkała) ludzie, właściciele domu.

Na kolejnych poziomach, w bryle dachu, przechowuje się pożywienie. Sercem domu jest palenisko, nad którym zawieszane są przedmioty uważane za święte. Najczęściej są to rogi złożonego w ofierze bawoła, symbol świetności i zamożności mieszkańców domu. Biedniejsze rodziny wieszają kości innych poświęconych zwierząt. Do dziś we wiosce mieszka zaledwie garstka ludzi. Większość wyprowadziła się do nowocześniejszych domów w okolicy. Pozostali najbiedniejsi oraz seniorzy, którzy są zbyt przywiązani do swoich domów i trybu życia. Sprzedają ręcznie tkane sarongi i drewniane rękodzieło. Hodują zwierzęta i uprawiają okoliczne pola. Bardzo otwarcie witają odwiedzających ich turystów. Na pewno zbiegną się przywitać gości wszystkie dzieciaki.

4. Wodospad Waikelo Sawah


Przy wodospadzie napotkaliśmy panie robiące pranie oraz pluskające się w nim wesoło dzieciaki Skokom do wody nie było końca.

5. Wodospad Waikacura

Ukryty wśród pól ryżowych, z widokiem na życie lokalnej wioski. Atrakcyjności dodają mu pracujący na polach ludzie. Naturalna perełka w sielsko-wiejskim krajobrazie.
6. Plaża Oro

Rajska plaży z dala od tłumów. Ukryta na zachodnim wybrzeżu wyspy, zachwyca białym piaskiem i krystalicznie czystą wodą. Idealna dla miłośników natury i osób szukających autentycznych miejsc z dala od utartych szlaków.
7. Plaża Watu Bela

Plaża jak z bajki. to starannie ukryta przez naturę plaża, do której można dotrzeć pokonując najpierw kilka skalnych ścieżek. Zdecydowanie warto!

To prawdziwy ukryty klejnot z turkusową wodą i białym piaskiem kontrastującym z szarością otaczających lagunę skał. Skały na plaży „rozłupane” przez erozję, tworzą tajemnicze jaskinie i tunele, którymi warto się przespacerować.

8. Rumah Budaya
Muzeum i ogród pełen rzeźb z historią i duszą Sumby. Muzeu zorganizowane w tradycyjnym domu. Wzdłuż drogi prowadzącej do wejścia ustawione są kamienne posągi związane z historią Sumby, lokalnymi tradycjami i wierzeniami. Każda figurka to zasłużony wojownik, duch zmarłych przodków lub zwykły mieszkaniec uczestniczący w scenie z codziennego życia wioski. Każda wykonana jest z ogromną pieczołowitością i kunsztem. Spacer między nimi to idealne wprowadzenie do wnętrza muzeum.
9. Pink Beach
Może piasek nie jest tam aż taki różowy, jaki widzieliśmy na Rinca, ale plaża i tak zapiera dech w piersiach. Można spacerować zupełnie samemu, no może od czasu do czasu natknąć się na drzemiących po porannym połowie rybaków w specjalnie do tego celu skleconych szałasach.

Na pewno można uzbierać przepiękne okazy muszli. Nie muszelek – muszli gigantów i nacieszyć się nimi do czasu wyjazdu, bo wywozić ich z Indonezji nie wolno.

Można dać nura w czystą turkusową wodę i zabawić się na roztańczonych falach. Można poleżeć na piasku i przez chwile poczuć się jak Robinson Crusoe.

10. Ekologiczna restauracja Makan Dulu i szkoła
Restauracja zlokalizowana jest w Tambolaka została otwarta w 2020 roku. Makan Dulu to nie tylko restauracja – to społeczny projekt prowadzony przez Sumba Hospitality Foundation. To rozwój lokalnej społeczności.

Warto odwiedzić to miejsce z kilku powodów, ale przede wszystkim tych ideologicznych. Azję zalewają śmieci i wszechobecny plastik. Serce dosłownie pęka na pół, kiedy morze wyrzuca na rajskie plaże jednorazowe torby, plastikowe opakowania i butelki. Australijski właściciel restauracji i przepięknego resortu prowadzi tu szkołę, w której od małego edukuje lokalnych mieszkańców w zakresie ekologii i istotności dbania o środowisko. Absolwenci są następnie zatrudniani w obsłudze obiektów hotelowych.
Wnętrze z naturalnego bambusa zapewniają wyjątkową atmosferę. Posiłki przygotowują uczniowie szkoły hotelarskiej. Przy okazji serwowane posiłki są naprawdę smaczne, a obsługa chętnie oprowadza po włościach i pokazuje, gdzie zostały wyhodowane warzywa i owoce wykorzystywane w restauracyjnej kuchni.

Makan Dulu to jednocześnie realne miejsce nauki, tuż obok restauracji pokazano nam sala lekcyjne oraz przynależący do restauracji ogród. Hodowane w nim ekologiczne warzywa i owoce wykorzystywane są w restauracji do przyrządzania dań.
Menu obejmuje świeże tradycyjne indonezyjskie potrawy, owoce morza oraz wegetariańskie.

Restauracja jest naprawdę piękna, a jedzenie bardzo smacznie!
Więcej o inicjatywie możesz przeczytać TUTAJ.
Zobacz filmik z restauracji TUTAJ
Dlaczego teraz?
Sumba to ciągle nieodkryta wyspa przez „bule” – czyli turystów z Zachodu. Ale to się zmieni. Z każdym rokiem przybywa odwiedzających. Powstają pierwsze luksusowe hotele.




\

Sumba to ciągle nieoszlifowany diament. Jest tu zbyt pięknie, żeby losy wyspy potoczyły się inaczej. Nie ma tu naganiaczy, nikt nie zaczepia turystów, nie wciąga do swoich sklepów, nie narzuca się z usługami. Można wypoczywać w niezmąconym niczym spokoju w naprawdę wyjątkowych okolicznościach przyrody.

Jeśli chcesz poznać prawdziwą Indonezję, nie przez filtr Instagrama – to ostatni moment, by to zrobić.

🧭 Zobacz naszą autentyczną wyprawę na Sumbę:
🔗 Wycieczka Bali, Sumba, Penida i Lembongan – kliknij tutaj
🏞 Poczuj wolność, zobacz świat, który znika. I wróć z podróży, która zostanie z Tobą na zawsze.